Banner Top

Nadmiar bogactwa zaszkodzi Włókniarzowi?

Co roku o tej porze pojawiają się pytania, który klub Włókniarz Częstochowa poratuje swoimi juniorami. Liczna formacja młodzieżowa powoduje, że wychowankowie co roku chętnie zmieniają kluby w ramach wypożyczenia. Niewykluczone jednak, że te czasy właśnie dobiegły końca.

Klub mocno wierzył w instytucję „gościa” w 2. Lidze Żużlowej pod numerami 6-7/14-15, co umożliwiłoby starty juniorom, bez utraty szansy ewentualnego wsparcia drużyny ekstraligowej. Niewykluczone, że to coś może zmienić.

Zawodnikiem, który jest pewny swojego miejsca w składzie jest będący pod opieką medialną portalu CZ.INFO.pl - Michał Gruchalski, który jeszcze rok temu marzył o debiucie w lidze, a teraz ma zastąpić w kadrze Oskara Polisa. O drugie miejsce powalczyć zatem powinno... ośmiu juniorów, lecz największe szanse ma Adrian Bialk i Bartosz Świącik. Atutem tego pierwszego jest fakt, że do końca wieku juniora ma jeszcze trzy sezony, z kolei dla Świącika będzie to ostatni rok. Z drugiej strony, starszy z nich nieco lepiej radził sobie w imprezach w swojej kategorii wiekowej i jego mocną stroną jest dobry moment startowy. - Tą kwestię zostawiamy trenerowi. To on sprawdzi potencjał naszych juniorów i zadecyduje przed sezonem, kto ma zostać i walczyć o skład, a dla kogo lepszym pomysłem byłoby wypożyczenie do pierwszej czy drugiej ligi. Na to nakłada się wiele aspektów, dyspozycja w sezonie 2017, możliwości w nowym sezonie, zaangażowanie na treningach. Pojadą najlepsi i nie ma tutaj podtekstów, które pojawiają się wszędzie, że będzie to właśnie Bartek. Choć nie ukrywajmy, że na koniec sezonu nie licząc Oskara Polisa, który skończył wiek juniora to właśnie dwójka Gruchalski - Świącik prezentowała się najstabilniej. To jednak nie przekreśla innych, bowiem forma na początku sezonu może być zupełnie inna..- mówi Michał Świącik, prezes klubu.

Zainteresowanie juniorami z Częstochowy jest i będzie zapewne do początku sezonu. Są kluby, które zbudowały ciekawe składy, lecz narzekają na brak juniorów. Orzeł Łódź w swojej kadrze ma ich tylko dwóch (Mateusza Błażykowskiego i Jakuba Miśkowiaka), TŻ Ostrovia również dwóch (Marcela Studzińskiego i Nikodema Bartocha), PSŻ Poznań i KSM Krosno po jednym (Patryk Fajfer - Konrad Stec) czy też TS Kolejarz Opole czterech, choć poza Jarkiem Krzywoszem ciężko o solidne wsparcie dla seniorów. Poza tym mówi się, że Tomasz Olczak jak i Tomasz Gąsior odpuścili już ściganie w lewo. - Każdy wie, że Michała Gruchalskiego zostawiamy, ale o pozostałych cały czas dzwonią telefony z niższych lig. Kolejarz Opole wyraża chęć pozyskania i to bardzo mocno, Mateusza Świdnickiego, a także sondowali opcję ściągnięcia Bartka Świącika. Dzwonili także włodarze TŻ Ostrovii Ostrów Wielkopolski czy KSM-u Krosno. Zainteresowanie naszymi juniorami jest spore, ale trzeba zrozumieć też trenera Marka Cieślaka. Może się okazać tym samym, że trener ostatecznie mimo zainteresowania Świdnickim, Świącikiem, Bialkiem, czy Woźniakiem, nie puści żadnego z nich do niższej ligi. Najważniejszy jest wynik Włókniarza i musimy robić wszystko, by tych rezultatów bronić. Ja już dawno nie widziałem takiej współpracy juniorów, takiego teamu kolegów jak jest teraz. Może to zaprocentuje na torze - przyznaje sternik.

Zakładając, że w zespole forBET Włókniarza zostaje Michał Gruchalski (20 lat), a jego klubowym partnerem będzie Bartosz Świącik (21), z kolei Mateusz Świdnicki (17) trafi do Kolejarza Opole, w kadrze pozostaje nadal sześciu juniorów. Są tacy, jak Adrian Bialk (19) czy Paweł Staniszewski (20), którzy mogą powalczyć o miejsce w składzie, ale są tacy jak Dominik Majchrzak (17), Adrian Woźniak (19), Daniel Bajor (20) czy „rodzynek” w osobie naszej medialnej podopiecznej - Moniki Nietyksza (17), którzy tych szans nie mają, a z powodu małego doświadczenia jest im potrzeba wiele, wiele jazdy. - Jest grupa juniorów o różnym poziomie umiejętności, z nimi trzeba coś zrobić. Zostawienie czterech juniorów i odpukać urazy czy kontuzje dwóch z nich zostawia nas w niekomfortowej sytuacji. I nie wiadomo czy nie trzeba zaryzykować i zostawić aż pięciu juniorów. Ubolewamy, że nie ma instytucji „gościa” w drugiej lidze, ale niestety nie wprowadzono tego przepisu. Teraz może się okazać, że żaden junior nie zostanie wypożyczony (rozmowa przeprowadzona przed ogłoszeniem zmian o instytucji gość) - dodaje nasz rozmówca.

Juniorzy Włókniarza na brak ofert nie narzekają. Czy będzie im dane startować w niższych klasach?

Pojawiły się głosy, że posiadanie tak licznej formacji do lat 21 to też wyzwanie i można byłoby wystawić drugą drużynę w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów. Wizja wówczas mogłaby zakładać podział na dwie grupy - pierwsza, bardziej doświadczona walczyłaby o medal z kolei druga, mniej doświadczona po prostu poznawałaby tory. Kwestią byłoby dojść do porozumienia z Polskim Związkiem Motorowym, aby obie drużyny były w jednej grupie. Skoro Fogo Unia Leszno może mieć drugi skład poprzez RKS Kolejarz Rawicz, to dlaczego by nie desygnować dwóch ekip do DMPJ? Michał Świącik jest jednak przeciwny takiemu pomysłowi. - To nie jest do końca tak. Leszno wystawia drugą drużynę poprzez klub z Rawicza. Tam w Rawiczu są odpowiedni ludzie, którzy będą się tym zajmować i będą jeździć po kraju. Zauważmy, że w minionym sezonie były 23 imprezy Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów, które Oskar Polis, Michał Gruchalski, Bartosz Świącik i Mateusz Świdnicki musieli odjechać. To jest ilość nieprawdopodobna, jeśli chodzi o wysiłek zawodników, trenerów, ale także koszta. A Unia Leszno rozbija sobie to po prostu na dwa kluby, oni sami tego nie organizują. „Dodali” tylko swoich wychowanków, a reszta będzie się sama kręcić - uważa Świącik.

Rozmawiając z prezesem forBET Włókniarza Częstochowa poruszyliśmy także wątek juniora, który ma przejąć pałeczkę bycia liderem formacji młodzieżowej - Michała Gruchalskiego. Jeszcze rok temu nie miał on żadnego ligowego występu na swoim koncie, choć w sezonie 2016 zaczęli się tego domagać kibice. Wówczas w Nice 1. Lidze Żużlowej stawiano na duet Hubert Łęgowik - Oskar Polis, a trener Józef Kafel zapytany o pomijanie Gruchalskiego na mecze, choćby ze słabiej notowanym rywalem odpowiadał, że jest on niezorganizowany i nie ma pewności, że przyjedzie na mecz. Tymczasem sezon 2017 pokazał, że młody zawodnik rzucony na głęboką wodę, poradził sobie z tym. Nie zawodził, dowoził cenne punkty, a ponadto przyczynił się do złotego medalu DMPJ. - Michał ma wskoczyć na poziom Oskara Polisa i jeśli tak będzie to ktoś z tej pozostałej czwórki wskoczy z kolei na ligowy poziom Michała. Wówczas uda nam się utrzymać poziom formacji juniorskiej taki jak właśnie w ubiegłym roku, a może lepiej. A Michała stać na to by być liderem, bardzo się teraz stara o to. Wie też, że może liczyć na sprzęt na poziomie takim jak w 2017 roku, a miał najwyższej klasy, nie gorszy od najlepszych zawodników w ekstralidze - zapowiada prezes „Lwów”.

cz.info.pl, Konrad Cinkowski, zdjęcia: Kamil Woldański

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px