Banner Top

Adrian Miedziński: Sprawiać kibicom wiele radości

Transfer Adriana Miedzińskiego z toruńskiego klubu do forBET Włókniarza Częstochowa wywołał sporą burzę w świecie żużlowym. Żużlowiec wie, że może ciążyć nad nim dodatkowa presja, ale ma jasno sprecyzowany plan - chce cieszyć kibiców swoją jazdą.

Przy okazji sesji „one on one” udało nam się porozmawiać z zawodnikiem.

- Poukładał już pan w głowie wszystko, że teraz na treningi trzeba wstać nieco wcześniej i udać się na SGP Arenę, a nie MotoArenę?
- Człowiek się przyzwyczaja do dobrego. Między Toruniem a Częstochową mam bardzo dobre połączenie, praktycznie spod samego domu mam autostradę, więc te dojazdy nie będą problemem. Nie była to łatwa decyzja, ale czas goi rany i pewne rzeczy zanikają. Nie ma sensu rozmyślać, choć pewnie jak sezon ruszy to człowiek będzie spoglądał odruchowo, bowiem nie da się wyciąć całego życia związanego z Torunia, całego środowiska. Jestem jednak teraz w Częstochowie i czuję się tutaj dobrze. Jest fajny klimat, to daje optymistyczne spostrzeżenie na całą sytuację.
- Jest jakiś żal, że w Get Well Toruń został pan zastąpiony zawodnikiem, z całym szacunkiem dla Rune Holty, ale u schyłku kariery? Przed panem jeszcze dziesięć, może piętnaście albo i nawet więcej lat jazdy, życzę jak najwięcej sezonów na torach. Zrezygnowano z wychowanka kosztem zawodnika, który deklarował chęć zakończenia kariery w Częstochowie.
- Nie ma sensu tego rozgrzebywać, bowiem na to wszystko wiele czynników ma wpływ, a mówię tutaj o podjętych decyzjach. Nie jestem zwolennikiem, aby opowiadać różne historie, bowiem nikt nigdy nie wie, co się wydarzy w życiu. Ja też nigdy nie składałem deklaracji, że skończę karierę w Toruniu. Jeździłem ile mogłem, zawsze dawałem z siebie 100%, ale kiedyś jak u każdego człowieka przyszła czas na zmianę. Była stagnacja i zmiana była konieczna, więc takie zmiany robi się głównie po to, by było lepiej i funkcjonowało.
- Przed panem pierwsze, debiutanckie spotkanie z kibicami Włókniarza (rozmowa przeprowadzona przed oficjalną prezentacją w dniu 04.03 - dop. aut.). Przeglądając fora czy media społecznościowe można było natknąć się na pytania kibiców - co zrobi Adrian Miedziński, gdy kibice zaintonują przyśpiewkę, „kto nie skacze ten z Torunia”? (śmiech - dop. aut).
- Nie wyciągajmy takich rzeczy…
- Naturalnie, proszę tego źle nie odebrać.
- Moim celem jest to, by sprawiać kibicom wiele radości poprzez zwycięstwa indywidualne oraz całego Włókniarza. Celem jest osiągnąć jak najwięcej to możliwe, a powiem, że i w Toruniu przez tyle lat miałem zarówno przychylnych jak i przeciwnych kibiców. Gdybym miał się sugerować tym wszystkim, co jest w Internecie, trzeba byłoby się zamknąć w jakimś pomieszczeniu. Na prezentacji toruńskiej drużyny w momencie pojawienia się Rune na scenie, krzyczano „Adrian Miedziński”, ale tutaj takiej sytuacji nie przewiduję.
- Geometria częstochowskiego toru i sposób przygotowania go do zawodów powoduje, że jest on nazywany najlepszym owalem do ścigania w Europie. Nawet Ci, którzy nie radzą sobie przez cały sezon, w Częstochowie potrafią „odpalić”. Regularna jazda na tym torze pozwoli jeszcze bardziej się rozwinąć?
- Wszystkie zmiany są ku temu, by było lepiej, a nie gorzej. Lubię tory, które dają możliwość walki, tak jak większość. Ale są tacy, którzy preferują start i dowiezienie tego, co mają. Ja preferuję tory, gdzie po przegranym starcie są możliwości na wyprzedzenie rywala, co daje tylko dodatkową frajdę. Nie jest to jednak łatwe, bowiem w Ekstralidze każdy dysponuje świetnym sprzętem i wszystko jest wyrównane.
- Michał Świącik jakiś czas temu zdradził, że podczas spotkań z zarządem klubu wypytywał pan o formację juniorską. Włókniarz „na papierze” ma jedną z najsłabszych formacji, więc każda pomoc może okazać się dla nich wartościowa.
- Najważniejszą kwestią jest to, byśmy stworzyli rodzinę, monolit. Jeśli będziemy się ze sobą dogadywać, a to będzie nam sprawiało radość to wyniki przyjdą same. Zebraliśmy się przed prezentacją całym zespołem na obiedzie i powiedzieliśmy młodym chłopakom, by nie wstydzili się podchodzić, pytać, rozmawiać z nami. My też możemy wsiąść na ich motocykle, sprawdzić i doradzić, co zmienić, bowiem mamy więcej doświadczenia. Sami nie udźwigniemy tego, a pozycja juniora w ekstralidze jest bardzo ważna.

cz.info.pl, Konrad Cinkowski, foto: Kornel Orłowski, źródło: własne/Tygodnik Żużlowy

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px