Banner Top

"Jeden meczbol nie wykorzystany. Zostało jeszcze pięć". Remis Rakowa w Bytowie

  • Published in cz.Sport

- Przyjechaliśmy po zwycięstwo i wiadomo co by to oznaczało. Nie wygraliśmy, mamy remis, jeden meczbol niewykorzystany, ale zostało nam jeszcze pięć. Na pewno jesteśmy rozczarowani, bo zagraliśmy dobry mecz i mogliśmy wycisnąć więcej. Tego nie zrobiliśmy dlatego remisujemy - powiedział po czwartkowym meczu w Bytowie szkoleniowiec Rakowa Częstochowa, Marek Papszun.

W czwartek 18 kwietnia piłkarze Rakowa Częstochowa mogli zapewnić sobie awans do Lotto Ekstraklasy po 21 latach przerwy. Warunkiem do spełnienia było zwycięstwo na wyjeździe z broniącą się przed spadkiem Bytovią Bytów. Ambitni gospodarze postawili jednak twarde warunki, remisując 2:2. To oznacza, że lider Fortuna 1 Ligi ze świętowaniem musi jeszcze poczekać.

Czerwono-niebiescy wybrali się w daleką podróż do Bytowa z jednym, konkretnym celem. Zwycięstwo ekipy spod Jasnej Góry gwarantowało jej przepustkę do ekstraklasy, bez konieczności spoglądania na wyniki innych zespołów. Wszyscy w obozie lidera Fortuna 1 Ligi zapewniali, że chcą przypieczętować awans jeszcze przed świętami wielkanocnymi.

Rywalem w najważniejszym dla Rakowa meczu w XXI wieku była walcząca o przetrwanie Bytovia Bytów. Gospodarze czwartkowej rywalizacji znajdują się w strefie spadkowej, mimo że niewiele tracą do drużyn środka tabeli. W starciu z częstochowianami nie zamierzali składać broni.

Oba zespoły, z zupełnie innymi celami na końcówkę tego sezonu, stworzyły interesujące widowisko. Jako pierwsi poważnie zaatakowali, zgodnie z oczekiwaniami, przyjezdni spod Jasnej Góry. Strzał Szymona Lewickiego w 21. minucie powędrował jednak minimalnie obok bramki Bytovii.

Najciekawsze fragmenty pierwszej połowy miały miejsce w samej końcówce. W 39. minucie Raków objął prowadzenie za sprawą niezawodnego Tomasa Petraska, który wykorzystał swoje warunki fizyczne i strzałem głową umieścił piłkę w siatce.

Wydawało się, że po tym trafieniu ekipa Papszuna pójdzie za ciosem. Sto dwadzieścia sekund później padła kolejna bramka, ale... dla bytowian. Riposta miejscowych była natychmiastowa. Michała Gliwę z dystansu zaskoczył Bartosz Wolski, który zademonstrował fenomenalny lob.

To nie był koniec emocji. Podrażnieni takim scenariuszem częstochowianie zdążyli jeszcze przed zejściem do szatni na przerwę ponownie wyjść na prowadzenie. Bohaterem został nie kto inny jak Petrasek, który zapisał na swoim koncie dublet. Co ciekawe, dla rosłego Czecha było to już ósme trafienie w tym sezonie, pozwalające mu umocnić się w czołówce strzelców Fortuna 1 Ligi.

W drugiej połowie Bytovia miała szansę, aby błyskawicznie doprowadzić do remisu. Świetną interwencją popisał się jednak Gliwa, który wybronił strzał Łukasza Monety po dośrodkowaniu ze skrzydła.

Przewaga gospodarzy z minuty na minutę konsekwentnie nasilała się i została nagrodzona trafieniem w 76. minucie. Na dublet Petraska odpowiedział Wolski, który drugi raz pokonał Gliwę, tym razem po znakomitym uderzeniu z dystansu.

To skomplikowało sytuację Rakowa, który pragnął zapewnić sobie awans już w Wielki Czwartek. Półfinaliści Totolotek Pucharu Polski ruszyli do ataku i szybko mogli zostać za to nagrodzeni. Na przeszkodzie stanął jednak bramkarz Bytovii, Andrzej Witan, który popisał się wyborną robinsonadą.

W samej końcówce nie brakowało roszad trenerskich. Na boisku w barwach gości pojawili się m.in. doświadczeni Mateusz Zachara oraz Piotr Malinowski. To jednak nie wystarczyło do tego, aby zapewnić sobie zwycięstwo. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 2:2, który powoduje, że kibice Rakowa muszą jeszcze wstrzymać się z otwarciem szampana.

W pozostałych czwartkowych meczach Fortuna 1 Ligi Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało z Wigrami Suwałki 3:3, natomiast Stomil Olsztyn uległ przed własną publicznością Chrobremu Głogów 0:2.

Bytovia Bytów - Raków Częstochowa 2:2 (1:2)
Bramki: Bartosz Wolski, 41., 76. - Tomas Petrasek 39., 45.+2.

Żółte kartki: Hebel - Kasperkiewicz

cz.info.pl, Krystian Natoński

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px