Banner Top

To był (prawie) idealny weekend dla częstochowskich drużyn

  • Published in cz.Sport

Świetna passa Rakowa wciąż trwa i po wyeliminowaniu z 1/16 Pucharu Polski Lecha Poznań, tym razem podopieczni Marka Papszuna udali się do dalekich Suwałk, gdzie zainkasowali zwycięstwo z Wigrami 3:0. Skra Częstochowa na własnym boisku podejmowała Siarkę Tarnobrzeg i po bramce w doliczonym czasie gry Damiana Nowaka rzutem na taśmę zapewniła sobie bezcenny triumf. Na siatkarskich parkietach w meczu „poetów” Norwid lepszy od Mickiewicza. Tylko AZS wciąż szuka przełamania...

Passa trwa. Powrót Króla

Piłkarze Rakowa Częstochowa od początku tego sezonu znajdują się w znakomitej formie, a w ostatnim czasie wręcz w wybornej. Świadczy o tym wyeliminowanie Lecha Poznań w Pucharze Polski, a także sobotni mecz ligowy w Fortuna 1 Lidze. Daleka podróż do Suwałk, a potem powrót pod Jasną Górę został okraszony zwycięstwem nad Wigrami 3:0 i trzema punktami.

Fenomenalnie zaprezentował się nie kto inny jak Tomas Petrasek, który dostał szansę gry od pierwszych minut i odwdzięczył się Markowi Papszunowi, strzelając dwa gole. Jedno trafienie dorzucił jeszcze Szymon Lewicki. Dzięki temu RKS umocnił się na fotelu lidera, mają przewagę pięciu punktów nad drugim ŁKS-em Łódź oraz już ośmiu oczek nad trzecią Sandencją Nowy Sącz.

Był to ostatni mecz w rundzie jesiennej tego sezonu, ale to jeszcze nie koniec zmagań w tym roku kalendarzowym, ponieważ zespoły rozegrają dodatkowo cztery spotkania awansem z rundy wiosennej. W tym najbliższym czerwono-niebiescy udadzą się na wyjazdową konfrontację z Puszczą Niepołomice, która zajmuje wysokie czwarte miejsce. Częstochowianie powalczą o siedemnasty mecz z rzędu bez porażki.

Wigry Suwałki – Raków Częstochowa 0:3 (0:1)

Bramki: T. Petrasek (41.,83.), Sz. Lewicki (70.)

Magia Lorety odżywa. Nowak bohaterem

Po porażce u siebie z Elaną Toruń oraz nieco spodziewanym niepowodzeniu w Łodzie z Widzewem mogło wydawać się, że Skra Częstochowa znowu zacznie dołować. Nic z tego, ponieważ w trzech kolejnych konfrontacjach podopieczni Pawła Ściebury zainkasowali komplet punktów. Cieszy przede wszystkim wyjazdowy triumf w Siedlcach z Pogonią, ale także odbudowanie twierdzy przy Loretańskiej, gdzie Skrzacy najpierw uporali się z Błękitnymi Stargard, a niedawno odprawili z kwitkiem Siarkę Tarnobrzeg. Każda z tych drużyn to bezpośredni rywal częstochowian w walce o utrzymanie, toteż wygrane mogą cieszyć podwójnie.

W sobotnie popołudnie Skra znowu udowodniła, że gra do samego końca. Ile było już takich meczów w ostatnich sezonach, w których ekipa spod Jasnej Góry zapewniała sobie punkty rzutem na taśmę? Podobnie było tym razem. Wydawało się, że rywalizacja z Siarką zakończy się bezbramkowym remisem, który zostałby potraktowany jako duży niedosyt, a tymczasem do siatki w doliczonym czasie gry trafił Damian Nowak, dla którego była to siódma bramka w tym sezonie.

Dzięki temu Skra odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu i umocniła się w drugoligowej tabeli. Oficjalnie ten mecz zakończył rundę jesienną, po której piłkarze z Lorety uplasowali się na solidnym jedenastym miejscu z przewagą czterech oczek nad strefą spadkową. Sytuacja Skry może wyglądać do końca tego roku jeszcze lepiej, jeżeli uda się wywalczyć kolejne punkty w spotkaniach rozegranych awansem z rundy wiosennej. Warto podkreślić, że Nowak i spółka wybiegną na murawę jeszcze czterokrotnie, za każdym razem na własnym boisku. To spora szansa, aby definitywnie uciec od dolnych rejonów klasyfikacji. Już w najbliższą sobotę zawita do nich Radomiak Radom.

Skra Częstochowa – Siarka Tarnobrzeg 1:0 (0:0)

Bramka: D. Nowak (93.)

Norwid lepszy od Mickiewicza. Przynajmniej na parkiecie

W 7. kolejce rozgrywek siatkarskiej pierwszej ligi ekipa Exact Systems Norwid Częstochowa zagrała u siebie z beniaminkiem zaplecza PlusLigi, Mickiewiczem Kluczbork, który zamyka ligową stawkę z mizernym dorobkiem dwóch punktów. To sprawiało, że zdecydowanymi faworytami byli podopieczni Radosława Panasa, którzy w ostatnich tygodniach nabrali wiatru w żagle i regularnie punktują, umacniając się w czubie tabeli.

Nieoczekiwanie to jednak goście wygrali pierwszego seta i to dosyć w pewnym stylu. Losy drugiej partii także z trudem układały się po myśli częstochowian, a o jej zwycięstwo zadecydowała dopiero sama końcówka. Kibice w hali przy ul. Jasnogórskiej mogli mieć obawy, że gospodarze tej rywalizacji po prostu zlekceważyli swoich adwersarzy. Norwid jednak w samą porę przebudził się, doprowadzając do remisu, a następnie przejmując inicjatywę w dalszej fazie.

Kolejne dwa sety to kompletna dominacja częstochowian. Rywalizacja na parkiecie zupełnie nie przypominała tego, co działo w pierwszych dwóch setach. Siatkarze Mickiewicza byli kompletnie stłamszeni, o czym świadczą wyniki poszczególnych odsłon. Ostatecznie Norwid wygrał 3:1 i odniósł piąty triumf w tym sezonie, a czwarty z rzędu. W tabeli Exact Systems jest szósty, ale nie wiele traci do czołówki zmagań. W następnej kolejce ekipa Panasa zagra na wyjeździe z innym beniaminkiem, MCKiS-em Jaworzno.

Exact Systems Norwid Częstochowa – Mickiewicz Kluczbork (20:25,25:23,25:15,25:16)

Półtora seta to za mało. AZS nadal w kryzysie

Półtora seta – na tyle wystarczyło siatkarzom Tauron AZS Częstochowa sił w poprzedniej kolejce, aby móc solidnie rywalizować na wyjeździe z Krispolem Września. Podopieczni Sinana Tanika przegrali na trudnym terenie 1:3, chociaż przy odrobinie szczęścia mogli wywieźć jeden punkt.

Porażka za porażką, a najlepszym remedium na całe zło będzie po prostu zwycięstwo, które odblokuje psychicznie biało-zielonych. Na realizację tego planu liczono po cichu we Wrześni, gdzie ewentualny triumf nad wiceliderem tabeli mógłby stanowić nowe otwarcie dla akademików.

Niestety, stało się inaczej. W pierwszym secie pewnie wygrali gospodarze, ale już w drugiej partii do remisu doprowadzili Dawid Murek i spółka. Trzecia odsłona była bardzo wyrównana i pojawiła się nadzieja, że AZS pokusi się o korzystny wynik. Przegrana do 23 stłamsiła jednak przyjezdnych, którzy w kolejnym secie zdecydowanie spuścili z tonu i ostatecznie przegrali 1:3.

To już szósta porażka (z rzędu) w tym sezonie, która z pewnością nie poprawiła nastrojów w szeregach AZS-u. Zespół dowodzony przez Tanika zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie trzech punktów. Przed rozpoczęciem zmagań na zapleczu PlusLigi mało kto spodziewał się takiego scenariusza. W następnej kolejce AZS zagra u siebie z AGH Kraków, który nie należy do czołowych drużyn w tej lidze, toteż ewentualna porażka będzie oznaką naprawdę olbrzymiego kryzysu, który stale się pogłębia.

Krispol Września – Tauron AZS Częstochowa (25:20,21:25,25:23,25:20)

Krystian Natoński, cz.info.pl

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px