Banner Top

4GramY - Ocalić od zapomnienia. Koniecznie. Powtarzać po wielokroć!

Punktualnie pomiędzy godz. godz. 18,08 a 20.21 17 listopada sceną częstochowskiego MDK przy Łukasińskiego zawładnął Yanina z zespołem 4GramY (nie for gramy, nie for grammy, ale właśnie cztery gramy) promując ostatnią płytę „Kręci się”, ale przede wszystkim realizując założenia i ideę tego koncertu: Piosenki Polskie.

Ocalić od zapomnienia. Iwański w towarzystwie Darka Bafeltowskiego – gitara i śpiew, Przemka Pacana – perkusja śpiew oraz basistki Djatri Kural zawładnął sceną od pierwszej do ostatniej minuty.

Janusz Yanina Iwański to częstochowianin z urodzenia i jak sam mówi najtrudniej, najbardziej stresująco gra się przed własną publicznością, co trudno potwierdzić, gdyż 62-letni muzyk emanował energią, pozytywnym przekazem i na pewno niejednemu łza się w oku zakręciła.

Yanina grał z wieloma znakomitymi muzykami i w topowych zespołach, m.in. Maanam, The Goodboys (z Markiem Jackowskim), Drum Freaks (Milo Kurtis, M. Pospieszalski), ze Stanisławem Soyką, Maciejem Zembatym czy Nickiem Cavem. Może się również podpisać pod muzyką dla teatru i filmu. Inspiracje oraz zamiłowanie do muzyki jazzowej realizował m.in. z zespołem The Break.

Niezwykle aktywny zawodowo, utalentowany i wszechstronny artysta często pozostający lekko wycofany i w funkcji dyskretnie wspierającej, tutaj błyszczał własnym blaskiem, opowiadał anegdoty z koncertów, dzieciństwa, konkursów muzycznych, a przy tym wykonania bardzo trudnych wokalnie utworów nie powstydziliby się oryginalni wykonawcy: Czesław Niemen „Dziwny jest ten świat” – po raz pierwszy Yanina wykonał ten utwór publicznie na scenie i to dopiero na bis - czy Tadeusz Nalepa „Modlitwa”. Same hity i świetny materiał na nagranie The best of the best – przekrój przez historię polskiej piosenki.

Ale od początku: na dobry wieczór rozbrzmiał oczywiście tytułowy „Ocalić od zapomnienia” Marka Grechuty i później już poszło: hit za hitem: Krzysztof Klenczon: „Kwiaty we włosach”, własny utwór Iwańskiego „Wielkie podzielenie”, Czerwone Gitary: „Morza szum”, Marka Jackowskiego: „Oprócz błękitnego nieba”, Marek Grechuta: „Jak obłok”. Plejada Niebiesko-Czarnych, Miry Kubasińskiej, Kory, Adriany Rusowicz, Seweryna Krajewskiego, wymieniać by pewnie do rana.

Ale spotkanie na którym zespół 4GramY był spontaniczny, zwyczajnie fajny i dobrze nawiązujący relacje z publicznością, wesoły, miało również walor edukacyjny. A jakże! Piosenka nagrana wspólnie z Muńkiem Staszczykiem „Kręci się” ma nader zawiły refren, a mianowicie sialalalalalala powtarzane parokrotnie i ów refren publiczność nauczyła się śpiewać, nucić razem z frontmenem – całkiem ładnie. Jak również bez prądu wydyrygowany, wyśpiewany razem refren przeboju „Jak Obłok”

Ślicznie zabrzmiała własna kompozycja w rytmie reagge ze słowami Ks. Twardowskiego „Powiedz Kopciuszku …”
Muzyczną ucztę dopełniały smaczki w postaci ot choćby takich opowieści, jak to Yanina stał się artystą ludowym. A stało się to za sprawą młodzieży przewrotnie zapytanej cóż to utwór właśnie śpiewają, otrzymał odpowiedź, że to taka stara ludowa polska piosenka. A chodziło o Tolerancję, którą w 1991 roku stworzył i wyśpiewał wraz z Stanisławem Soyką.

Opowiadał jak jako młody chłopak w finale zmagań muzycznych wygrał płytę „Mira” początkowo nie bardzo wiedząc cóż to, później słuchał jej w kółko i bez przerwy będąc pod wielkim wrażeniem – a piosenka z zespołem Breakout „Mówiłeś, świt to tylko ja i Ty.. również znalazła się wśród wyśpiewanych w sobotę przebojów. Było wzruszająco, dostojnie, wspominkowo – sporo o Korze i nagranej wspólnie ostatniej płycie „Znaki szczególne”

Zgromadzeni na koncercie dostali nakaz poparty własnym przykładem zaopatrywania się w książki, płyty, czy bilety na koncerty polskich twórców i artystów – dlaczego? Bo warto! Bo w ten sposób również czcimy niepodległość i rocznicę jej odzyskania, która zdarza się tylko raz na sto lat.

Zakończenie koncertu podzieliłabym na parę etapów: Kołyszący: powtórzone „Wielkie podzielenie”, wspomniane już monumentalne i ważne: „Dziwny jest ten świat”. refleksyjnie Ady Rusowicz: „Mówiłeś zawsze, że mnie kochasz”. Może nie do końca w tej kolejności ale na pewno już na sam koniec zabrzmiał dostojnie i poważnie „Biały Krzyż”, który skomponował Krzysztof Klenczon aby upamiętnić swojego ojca Czesława, żołnierza AK i uczestnika podziemia antykomunistycznego – piosenka ta ujrzała światło dzienne, gdy cenzura pozwoliła na wątki partyzanckie.

Ale ostatnie minuty koncertu to już lekkie, żartobliwe, frywolne i na ludową nutę: Niebiesko-Czarni:

„Hej, tam w dolinie, hej, tam przy młynie,
Kandy we wodzie słonko się skrzy.
Tam przy strumieniu, tam na kamieniu,
Dziołcha synka czekała”…  

dla cz.info.pl AgaO; foto Kornel Orłowski

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px