Wiwat prezydent!

Częstochowę obiegła wieść, że prezydent chce zmienić układ remontowanej Alei. Że szuka jeszcze możliwości, aby wpłynąć na zaprojektowany kształt funkcjonalny i organizację ruchu na Placu Biegańskiego. Że nie będziemy musieli skręcać, kluczyć, objeżdżać, nawracać, zawracać, aby dotrzeć do celu.

Jeśli jestem na Placu Biegańskiego i jeśli widzę cel przed sobą, naturalną rzeczą jest, że chcę jechać prosto – do celu. Każdego, kto każe mi najpierw skręcić w prawo, później w lewo i jeszcze raz w lewo, a później znów w prawo nazywam… Tak – Proszę jeszcze głębiej sięgnąć do słownika wyrazów nieprzyzwoitych – śmiało. To ja – mieszkaniec Częstochowy – a wyobraźmy sobie, że mam tą drogę wytłumaczyć  komuś, kto jest tutaj turystą i nie zna miasta. Czy wówczas za cały  słownik wyrazów nieprzyzwoitych wystarczy jego wyraz twarzy, gdy będzie słuchał tego co do niego mówię?  Tego co ma zrobić,  aby dojechać do miejsca, które jak na dłoni widzi przed sobą?

Jak mam uwierzyć, że takie działania tworzą miasto przyjazne i przejrzyste komunikacyjnie? Jak przekonać, że dzięki temu ułatwiamy drogę turystom i  że to dla nich wprowadzamy takie rozwiązania, dbając o wygody, komfort i dobre samopoczucie.  Jeszcze gdyby objazd ten prowadził obok miejsc, które usilnie chcemy pokazać, atrakcji czy to w postaci ważnego muzeum, kasyna,  czy wygodnego parkingu kuszącego zawsze wolnymi miejscami bez kolejki.  Czy naprawdę działania zmierzające do chaosu i komplikujące proste drogi, musimy nazywać tworzeniem przestrzeni przyjaznych, które zachęcą turystów do podziwiania piękna i pozostania w centrum Częstochowy na trochę dłużej, niż minie złość i uda się im z tego miejsca wyjechać?

Turystyka kwalifikowana – jazda na orientację, z uważnym obserwowaniem znaków zakazu i nakazu, pomimo których, uda nam się, trenując intuicje i zdrowy rozsądek, dotrzeć do celu. Jeszcze jedna sprawność  do zdobycia w Częstochowie – ilu chętnych uda się na nią namówić?

Turyści wybiorą drogi alternatywne, nie przejadą przez nieprzyjazne im Aleja, nie zejdą pieszo do rozłożonych przy Alei kawiarni by delektować się miejscem które będą znać tylko z fotografii i opowiadań.  Mieszkańcy Częstochowy będą pieszo dreptać pomiędzy przystankami klnąc, że tak daleko. A miejsce na kawę, i lody znajdą szybciej tam, gdzie będą mogli sprawnie dojechać i swobodnie zaparkować.  

Warto rozmawiać, zawsze – tym bardziej że chodzi o rzecz ważną – o nasze częstochowskie aleje. Nie wszystko złoto co się świeci – nie wszystkie inwestycje odziedziczone po poprzednikach są jedyną słuszną i niepodważalną racją.  Trzeba zważyć racje – zyski i straty – ocenić trzeźwo zamiary. Chwała Panie Prezydencie – choć nie potwierdzili tego rzecznicy prasowi, ale domysły snują media – że myśli Pan i chce normalności.  Nareszcie ktoś powiedział dość, sięgnął do rozsądku i logiki.

Jakub Długosz cz.info.pl