Jedno jest pewne...

I tym razem porzućmy emocje, uprzedzenia, stereotypy… . Bo co tam wstyd bycia czerwoną enklawą na mapie centrowo-prawicowej Polski, gdyby jej przeciwwagą był sprawny zarząd miastem.

Co tam fatalne wspomnienia rządów lewicy, gdyby w zamian mieć ekspiację i gwarancję nauki na błędach. Co tam brak politycznego wsparcia w walce o pieniądze dla miasta, gdyby inwestorzy walili do Częstochowy drzwiami i oknami a miejska kasa pęczniała od nadmiaru gotówki. No właśnie – gdyby...

Wybór Matyjaszczyka tych „gdyby” nie oznacza. Widowiskowe przejażdżki „londyńskim” autobusem i ogólnikowe hasła kampanii to zbyt mało, by wierzyć, że kandydat lewicy okaże się dobrym gospodarzem miasta. Z drugiej jednak strony nie upoważniają do twierdzenia, że takim być nie może. Mając złe skojarzenia z rządami jego towarzyszy partyjnych, nie możemy mieć pewności, że będzie powielał ich błędy i styl rządzenia. Rzecz jednak w tym, że nawet zakładając „na wiarę”, że potrafiłby sprawnie zarządzać miastem i nie „odziedziczył” wad partyjnych poprzedników - jednego możemy być pewni – sprawnie rządzić miastem NIE BĘDZIE W STANIE.
 
A jaki zatem ma sens powierzać stery miasta komuś, kto tymi sterami nie będzie w stanie skutecznie poruszać?
Można dyskutować czy lewicowe wizje rozwoju Częstochowy są atrakcyjniejsze niż prawicowe. Można się spierać, czy Matyjaszczyk jest lepszym organizatorem i zarządcą niż Iza Leszczyna. NIE MOŻNA SIĘ JEDNAK ŁUDZIĆ, że pozbawione możliwości stworzenia koalicji w Radzie Miasta, osamotnione w sejmiku i zmarginalizowane na politycznej mapie Polski ugrupowanie sprawnie pokieruje Częstochową.

Nie możemy być naiwni – świat polityki jest, delikatnie mówiąc, bardzo skomplikowany. Na „piękne oczy” nikt nie da pieniędzy, nie zatwierdzi wniosków, nie wesprze projektów, nie wspomoże kredytem. Liczą się koalicje, umowy, nierzadko – układy. A w przypadku Matyjaszczyka – nawet te „oczy” nie są piękne… . To z kolei oznacza, że lewicowy prezydent będzie walczył z wiatrakami, albo … nie będzie i pod hasłem bezsilności tudzież kłód pod nogami zajmie się tym co może – obsadą stanowisk. Budząc nie energię, a wściekłość Częstochowy… . Bo szkoda kolejnych czterech lat marazmu.

cz.info.pl