Banner Top

cz.Kontra

Pegaz zdębiał

Barańczak /.../, utworzył własny zestaw zabawnych gatunków literackich, budowanych z przekształceń istniejącego systemu genologicznego. Dla przykładu – w książce jest około 70 wariacji na temat limeryków (z obrazującymi gatunki wierszykami) – od ameryku (czyli limeryku amerykańskiego) po szymberyk (limeryk w hołdzie Wisławie Szymborskiej) /.../

Autor „Pegaza” daje wzory poliględźb (naśladowanie za pomocą ojczystego języka mowy obcej), układa mankamęty /.../ czy moja recenzja powie o tej poezji coś określonego, skoro wszystko wskazuje na to, że będzie się składała głównie z graficznych odpowiedników wybuchów śmiechu, rżeń oraz rzężeń? /

recenzja książki St. Barańczaka „Pegaz zdębiał” popełniona przez „mrówkę” na portalu www. Granice.pl/

Lepiej nie będzie

Król August III Sas budził się koło południa, po czym wzywał ministra Brühla, pytając z codzienną niepewnością: mój kochany Brühlu, czy my mamy pieniądze; tenże uspokajał króla dziarskim „Jawohl, mamy pieniądze Wasza Królewska Mość”.

Są pieniądze, można żyć; czasy saskie były mile wspominane przez szlachecki ogół, taki piękny okres, gdy można pić, jeść i popuszczać pasa. Z tego względu nawet w Konstytucji 3 Maja wpisano Sasów z Drezna jako dynastię rządzącą; co potem łaskawie nam urzeczywistnił Napoleon powierzając im Księstwo Warszawskie.

Rzeczpospolita w XVIII w. była drugim pod względem liczby ludności państwem w Europie; liczyła 17 mln mieszkańców (większa była Rosja 18 mln, mniejsza Francja – 12 mln), zarabiała na karmieniu całej Europy zbożami, szczyciła się wspaniałymi kościołami i pałacami. Tyle, że posiadaczom tych pałaców i fundatorom kościołów nie przychodziło nawet do głowy płacenie podatków; pod względem militarnym, a więc i politycznym, była Rzeczpospolita karłem wobec małych, zamieszkałych przez 2,5 mln mieszkańców Prus. Ale cóż tam, pieniędzy królowi starczyło na biesiady i pi-ar...

Droga po moczarach

W sporach, zwłaszcza rodzinnych, skuteczna bywa polityka ping-pongowa. Zaczyna się od pretensji o niewyniesienie śmieci; jak się znajdzie dobre wytłumaczenie (akurat złamałem nogę), to otwiera się ostrzał wypominaniem rozmaitości z kilkudziesięciu lat dowodzących, że faceci to świnie...

Polityka współczesna w naszym kraju przypomina atmosferą kuchenne awantury, piłeczki ping-pongowe latają, fakty i kłamstwa znaczą tyle samo, dyskusja z każdym zarzutem jest niemożliwa, bo nim coś powiesz, leci kolejna piłeczka.

Jak zdrówko pilota?

W kraju, gdzie wszystko ma działać na rozkaz, trzeba pilnie wsłuchiwać się w objawienia rządzących polityków. Enuncjacje ich oddają obraz rzeczywistości, odpowiadający marzeniom jak ma być, a tym samym ujawniają ich zamiary.

Z tych powodów próbowałem doszukać się sensu w słowotoku pana Jarosława Kaczyńskiego, zaprezentowanego 15 listopada w Polskim Radiu. Data prezentacji, zbliżona do 11.11. wskazywała na programową wartość tej rozmowy z tzw. Najważniejszą Osobą w Państwie.

Socjalizm to kosztowny eksperyment

Przy stacjach benzynowych Orlenu ustawić wypada tablice informacyjne: w 2011 r. cena baryłki ropy wynosiła 115 dolarów, cena litra benzyny 5 zł; w 2021 r. cena baryłki 85 dol., cena benzyny 6 zł. Byłaby to taka delikatna sugestia, że socjalizm jest dla wszystkich (bo cena benzyny wpływa na wzrost kosztów produkcji większości wyrobów) kosztownym eksperymentem.

Socjalizm rozumiany, nie w sensie anachronicznej idei wyznawanej przez sekty typu „Razem”, ale jako wiara w system, w którym państwo staje się coraz bogatsze, obywatel coraz biedniejszy. W przypadku Orlenu socjalizm działał tak samo w 2011 jak i w 2021 r. W cenie benzyny płacimy: akcyza 26 %, opłata paliwowa 3%, VAT 19% koszt zakupu z rafinerii 48%, marża 4%; w cenie oleju napędowego: akcyza 20%, opłata paliwowa 6%, VAT 19%, zakup z rafinerii 51%, marża 6%. Różnica w cenie benzyny i oleju wynosi ok 10 gr (PB95 ok 6 zł, ON 5,9 zł); na oleju ciut więcej zarabia ORLEN, na benzynie Skarb Państwa. Możemy być dumni, postrzegać owe 6 zł. jako nasz patriotyczny wkład w potęgę Państwa i jego przedsiębiorstwa ORLEN-u.

Ludzie są głupi, więc to działa

„Ludzie są tak głupi, że to działa” - wypowiedział się prywatnie prezes WBK pan Mateusz Morawiecki dziwiąc się skuteczności reklamy banku z udziałem Chucka Norrisa. Ponieważ polityk ma być tak skuteczny, jak sprzedawca usług finansowych, nie dziwmy się polityce robionej „przez idiotów dla idiotów”, jeśli „to działa”.

Wskazałem w poprzednim tekście, że wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej miało na celu uniemożliwienie odwołania pani Marszałek Sejmu Witkowej, a tym samym utratę możliwości sterowania Sejmem przez partię rządzącą. I efekt jest: „ludzie są tak głupi, że to działa”.

Stan obrony pani Witek

Był taki film, nakręcony w 1997 r „Fakty i akty” (Wag the Dog), komedia o kulisach amerykańskiej polityki. W celu zatuszowania skandalu popełnionego przez ubiegającego się o reelekcje prezydenta USA, doradcy pi-ar wywołują, dla odwrócenia uwagi opinii publicznej, wojnę z Albanią.

Czasami życie naśladuje film. Zadam zatem pytanie: czy ta nasza awantura na granicy i wprowadzenie stanu wyjątkowego nie jest przemyślną operacją pi-ar, mającą na celu obronę pani Elżbiety Witek jako Marszałka Sejmu? Czy nie uczestniczymy w polskiej komedii Wag the Dog?

Uzbrojeni antyszczepionkowcy

Demokracja to głosowanie dwóch wilków i owcy nad wyborem menu obiadowego; wolność – to prawo uzbrojonej owcy do zanegowania wyników głosowania. Liczące ponad 200 lat powiedzonko amerykańskie jest dość często cytowane w Polsce, zwłaszcza w środowiskach tzw. „wolnościowców”.

Ich guru, pan Grzegorz Braun, widzi rozwiązanie wielu problemów społecznych przez system wychowawczy: Kościół i Strzelnica. Wypada więc delikatnie zwrócić uwagę, że uzbrojona owca może być równie niebezpieczna dla innych owiec i ludzi, jak i owe dwa, „demokratyczne” wilki.

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px