Banner Top

Od idioty do idioty

  • Published in cz.Kontra

„Od idioty do idioty idzie sobie, panie złoty, papier...” / K.I.Gałczyński „Droga służbowa” z „14 Grussen aus Polen”/

Otrzymałem takowy „papier złoty”: podpisane przez Prokuratora Prokuratury Okręgowej w Warszawie (nazwisko przez litość pominę). Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa po rozpoznaniu szeregu zawiadomień dotyczących organizacji wyborów powszechnych na urząd Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, zarządzonych na dzień 10 maja 2020 roku.

Treść postanowienia dotyczy wielu wniosków, odnoszących się do 19 rodzajów podejrzeń o popełnienie przestępstw, złożonych przez 23 osoby fizyczne uznające się za pokrzywdzone, 2 osoby prawne pokrzywdzone i 67 osób fizycznych i prawnych, które – nie czując się pokrzywdzonymi – zauważyły przykłady, będące ich zdaniem, poważnym naruszeniem prawa. Prokurator pracowicie, w ciągu 5 miesięcy, zebrał to wszystko „zusammen do kupy”, odpowiedział wszystkim zbiorczo, przy każdym z 19 przypadków powtarzając jak mantrę „czyn nie zawiera znamiona czynu zabronionego”...

Zatem nie zawiera znamion czynu zabronionego przekroczenie uprawnień przez Premiera polegających na poleceniu Poczcie Polskiej czynności związanych z przygotowaniem wyborów, a tym samym narażenie PP na wydatek 70 mln zł; nie nosiło znamion czynu zabronionego wymuszanie na samorządach udostępniania Poczcie Polskiej danych osobowych obywateli – spisu wyborców, nie nosi znamion czynu zabronionego „odwołanie” wyborów wyznaczonych na 10 maja 2020 r, w formie porozumienia zawartego 6 maja przez dwóch liderów partii politycznych, nie nosiło znamion czynu zabronionego praktyczne uniemożliwienie głosowania 10 maja, mimo, że w świetle obowiązujących przepisów prawnych, w tym dniu miały odbywać się wybory.

Nie uchybiając osobistej godności pani Prokurator, podpisanej pod postanowieniem, zauważyć muszę, że jeśli Ktoś uważa mnie za kretyna adresując do mnie napisane bzdury, to – wzajemnie – muszę tego Kogoś uznać za idiotę. Jednocześnie kierując się empatią muszę wyrazić ubolewanie; profesjonalny aktor czasami musi przekonująco zagrać idiotę, taki jego fach; gdy prokuratora zmusza się do odgrywania roli adwokata, rzecz staje się ponurą groteską, zmieniającą urzędnika w durnia. Smutne jest to, że do tej roli durnia kieruje się osobę, która z chwilą nominacji wypowiada słowa: „Ślubuję uroczyście na powierzonym mi stanowisku prokuratora służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa i strzec praworządności...” (art 92 ustawy o prokuraturze).

Uzasadnienie opisywanego postanowienia liczy ponad 80 stron, co ma być dowodem pracowitości prokuratury. Trudno w krótkim tekście polemizować z całością, odnieść się muszę do fragmentu dotyczącego mojego zawiadomienia, złożonego wspólnie z Jerzym Zającem. Zauważyłem w nim, że w terminie ogłoszonym jako dzień wyborów – 10 maja – nie było możliwe głosowanie, a wcześniej przeprowadzenie zgodnej z zasadami konstytucyjnymi kampanii wyborczej; tym samym doszło do występku z art 249 kk, istniejącego by bronić zgodny z prawem, rzetelny i prawidłowy przebieg wyborów. Zdaniem prokuratury „nie ujawniły się żadne okoliczności wskazujące na to, ze Prezes Rady Ministrów, ministrowie, czy posłowie i senatorowie czy wreszcie Prezydent RP podjęli się jakichkolwiek działań, które stwarzałoby uzasadnione podejrzenie, że doszło do podstępnego przeszkadzania w wykonywaniu prawa do głosowania /.../. Oczywistym jest także, że za takie działania nie można uznać oświadczenia liderów dwóch partii rządzących, tzw. „porozumienia”, które /.../ nie jest dokumentem urzędowym i nie ma mocy prawnej, zatem trudno wywodzić, że jego podpisanie spowodowało zaniechanie działania organów i instytucji państwa, skutkujące uniemożliwieniem udziału w wyborach 10 maja 2020 r.”

Innymi słowy: Polacy nic się nie zadało, 10 maja był dniem wyborów, ale spadł deszcz, zaszalał koronowirus, lokale wyborcze były zamknięte, ludzie zostali w domach, więc Państwowa Komisja Wybiorcza stwierdziła, że wybory się nie odbyły. W Pisolandii nie takie rzeczy są możliwe, ale – przypomnę niezorientowanym – żyjemy w Rzeczpospolitej Polskiej, gdzie obowiązuje porządek prawny oparty o Konstytucję RP z 1997 r. Prokuratura być może jest tego świadoma, ale jednocześnie w praktyce hołduje mniemaniu, że Konstytucja nie może przeszkadzać władzy w „czynieniu dobra”.

Kwestie związane z wyborami 10 maja, dopiero teraz stają się przedmiotem wyroków sądów. Dostrzec już można wyraźną różnicę między interpretacjami prokuratury a orzeczeniami sądu. Prokuratura, w omawianym postanowieniu, nie dostrzegła nadużycia funkcji przez Premiera, gdy ten zlecał przeprowadzenie wyborów Poczcie Polskiej. Wyrok WSA w Warszawie z 16 września 2020 r. dotyczący tej kwestii wskazywał, że Premier takowe nadużycie popełnił, przekraczając uprawnienia wynikające z przepisów Konstytucji i zgodnej z nią ustawy o Radzie Ministrów. Ta różnica nie dotyczy tylko rzeczy incydentalnej; wczytując się w postanowienie dostrzec można, że dla prokuratury Konstytucja jest aktem o wyraźnie mniejszej wagi niż tzw „ustawy anty-covidowe” czy rozporządzenia Ministra Zdrowia. Ciekawy to pogląd, ale wyznawca takiej herezji nie ma szans nawet na ukończenie studiów prawniczych.

Konstytucja mówi wyraźnie kiedy mają się odbyć wybory Prezydenta RP (art 128 ust 2). Konstytucja przewidziała także sytuacje nadzwyczajne, w tym zagrożenie epidemią, w których wybory nie mogą się odbyć. Wprowadzony powinien być wtedy stan nadzwyczajny, stan klęski żywiołowej, a wybory powinny zostać przesunięte na czas trwania stanu i 90 dni po jego zakończeniu (art 228 ust 7). Jest to jedyna przewidziana przez Konstytucje forma odroczenia terminu wyborów Prezydenta RP. Zdaniem prokuratora: „powoływanie się w zawiadomieniach o przestępstwach na przepisy Konstytucji RP, które mogły zostać naruszone w procesie przygotowania wyborów zarządzonych na dzień 10 maja 2020 r., w trybie głosowania korespondencyjnego, nie może automatycznie prowadzić do uznania, że Prezes Rady Ministrów i członkowie Rady Ministrów dopuścili się czynów zabronionych. Trzeba bowiem podkreślić, że aksjologia konstytucyjna z pewnością nie dopuszcza paraliżu funkcjonowania państwa, z jakim mielibyśmy do czynienia w razie braku wyboru Prezydenta RP dokonanego przed 6 sierpniem 2020 r.”. Uspokoić tu wypada panią prokurator, wyraźnie nie oczytaną w ustawie zasadniczej. Brak Prezydenta RP nie oznacza paraliżu funkcjonowania państwa, zastępuje go wówczas Marszałek Sejmu (art 131 ust 2). W przypadku wprowadzenia stanu nadzwyczajnego kadencja Prezydenta RP ulega przedłużeniu. Więc jak mówimy o aksjologii konstytucyjnej, to z pewnością nie dopuszcza ona do stanu państwa określonego słowami: „musi to na Rusi, a u nas jak Jarosław Kaczyński chce”.

Prokurator ślubuje stać na straży prawa i praworządności, podobną przysięgę na wierność Konstytucji składają także inni funkcjonariusze i urzędnicy państwowi, na czele z Prezydentem RP, Premierem; ślubują także posłowie i senatorowie. „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczpospolitej  Polskiej” (art 8 ust 1). Prawo w Polsce ma charakter hierarchiczny, ustawy muszą być zgodne z Konstytucją. Polityczne sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego utrudnia kontrolę zgodności ustawodawstwa z ustawą zasadniczą. Pani Marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek w dniu 6 maja 2020 r. złożyła zapytanie do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie możliwości przesunięcia terminu wyborów. Odpowiedzi Trybunału w tej kwestii dotychczas nie ma...choć sprawa wydaje się oczywista dla każdego potrafiącego czytać ze zrozumieniem. Polityczne sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego tym bardziej zmuszać powinno tak sądy jak i prokuraturę do bezpośredniego stosowania przepisów Konstytucji; tym samym zaś do uznania, że każde naruszenie przez Premiera, ministrów, posłów itp., ustawy zasadniczej jest popełnieniem czynu zabronionego. Rozgrzeszeniem tego nie jest „legalizacja” poprzez pospieszne, z naruszeniem procedury, narzucanie „przepisów nadzwyczajnych” w tzw. ustawach anty-covidowych. W szczególności prokuratura nie może rozciągliwie traktować zapisów w owych ustawach, będących formą zwalniania się rządzących z odpowiedzialności. W uchwalonej w dniu 31 marca 2020 r jednej z takowych ustaw jest zapis: „Nie popełnia przestępstwa określonego w art 231 kk (nadużycia władzy) kto w okresie stanu epidemii /.../ narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące w tym zakresie przepisy, jeśli działa w interesie społecznym /.../”. Rolą prokuratury stojącej na straży prawa i praworządności, jest zbadanie czy do takiego naruszenia przepisów doszło, sąd może odstąpić od orzeczenia kary jeśli rzeczywiście zachodziły przesłanki zgodne z tym zapisem. W innym wypadku prokurator stawia się w roli adwokata i sędziego, a innymi słowy w roli wspólnika przestępstwa.

Strach przed zagrożeniem epidemią był wiosną 2020 r. zjawiskiem powszechnym; poczucie zagrożenia unieważniło praworządność. Rząd z niewyjaśnionych pobudek nie zdecydował się na działania zgodne z Konstytucją, nie wprowadził stanu nadzwyczajnego; za to wykorzystując atmosferę strachu, tworząc rozmaite „furtki” prawne robił, co chce (a może raczej co chce Jarosław  Kaczyński). Świadomie doprowadzono do chaosu prawnego, by uniemożliwić politycznej konkurencji przeprowadzenie kampanii wyborczej i udział w rzetelnie przeprowadzonych, zgodnych z konstytucyjnymi zasadami wyborach. Miarą tego chaosu były owe dziwne fakty w maju 2020 roku. 6 maja, w ramach tzw. porozumienia, liderzy partyjni – Jarosław Kaczyński i Jarosław Gowin stwierdzają, że wybory 10 maja zostaną uznane za nieważne; mimo tego 8 maja Sejm, głosami partii rządzonych przez tych liderów, odrzuca weto Senatu i ostatecznie przyjmuje ustawę o korespondencyjnym przeprowadzeniu wyborów w dniu 10 maja. 9 maja ustawę tą podpisuje prezydent. 10 maja nie jest przeprowadzone żadne głosowanie, co daje PKW podstawę do stwierdzenia nieważności wyborów... Jeśli ktoś taki chaos prawny uznaje za stan naturalny państwa praworządnego, to znaczy, że wymaga pomocy lekarskiej.

Cóż, otrzymane, obszerne, 95 stronicowe Postanowienie prokuratura z dnia 16 września 2020 r. o odmowie wszczęcia śledztwa, jest pracowicie zbudowanym dowodem na to, czym różni się urzędnik państwowy od służby dworskiej. Urzędnik, w tym prokurator, jest sługą prawa, dworak – sługą pana. I w imię lojalnej służby panu dworak wypisuje taki list idioty do idioty, pełen treści w które sam nie wierzy. Jak mawiał Sergiusz Piasecki: „najgorsze ku...wy z Pohulanki zapłakały, widząc takie pohańbienie swojego zawodu”.

dla cz.info.pl Jarosław Kapsa

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px