Podział punktów w Łodzi. ŁKS - Raków 1:1

W spotkaniu 25. kolejki PKO BP Ekstraklasy, nasza ekipa podzieliła się punktami z Łódzkim Klubem Sportowym. Jedyną bramkę dla Medalików zdobył Giannis Papanikolaou.

W pierwszych minutach, oba zespoły skupiły się na zabezpieczeniu swoich szyków defensywnych. Stąd okazji było jak na lekarstwo. Częściej przy piłce byli gospodarze; to z ich strony częściej były próby zbudowania ataków, takich, jak strzał Dankowskiego z 11. minuty, przy którym piłka obiła słupek naszej bramki. Medaliki też próbowały, choćby za sprawą Bartosza Nowaka, próbującego przelobować Bobka. Na kolejne ataki którejkolwiek z ekip musieliśmy czekać do 27. minuty, gdy o strzał z prawej strony pola karnego pokusił się Balić.

Jedno pozostawało niezmienne; to ŁKS dyktował tempo gry, zaś my nastawiliśmy się na kontrataki. Na 8 minut przed końcem I połowy, ruszyliśmy do ofensywy. Najpierw szczęścia w indywidualnej akcji spróbował Yeboah. Później m.in. Kochergin pokusił się o próbę z dystansu zablokowaną przez defensorów łódzkiego zespołu. Jeszcze przed przerwą okazję na danie prowadzenia gospodarzom miał Szeliga. Po drugiej stronie zaś, ponownie spudłował ukraiński gracz Medalików, a także piłkarz niedawno powołany do reprezentacji Ekwadoru. Szansę w doliczonym czasie miał także Nowak.

Drugą część meczu od dobrego uderzenia z prawej strony rozpoczął Drachal. Zabrakło centymetrów, by piłka wylądowała pod poprzeczką bramki łodzian. Był to dowód na przejęcie inicjatywy przez Medaliki. W 57. minucie, Bobek musiał interweniować po kolejnej próbie Yeboaha, a chwilę później po główce Arsenicia. Ofensywa trwała w najlepsze, ale nadal futbolówka nie była w stanie znaleźć się w bramce ŁKS-u. Wówczas dominowały głównie strzały z dystansu.

Gorąco pod naszą bramką zrobiło się w 66. minucie, gdy przed szansą dania prowadzenia gospodarzom stanął świeżo wpuszczony Tejan. 120 sekund później, Bartosz Frankowski wskazał na wapno po analizie VAR i dopatrzeniu się dotknięcia piłki ręką w naszym polu karnym przez Gustava Berggrena. Strzał z rzutu karnego na bramkę zamienił Dani Ramirez. Na 17 minut przed końcem meczu w regulaminowym czasie gry, swojej szansy nie wykorzystał Racovițan.

W 82. minucie, lewy słupek naszej bramki obił autor jedynego trafienia tego meczu. Do ostatniego gwizdka szukaliśmy okazji do wyrównania. Udało się je wywalczyć dzięki zamieszaniu w jednej z ostatnich akcji meczu, kiedy to najsprytniej w polu karnym zachował się Papanikolaou, który pokonał Bobka. Dzięki temu z obiektu w Łodzi wywozimy punkt.

ŁKS Łódź - Raków Częstochowa 1:1 (0:0)

Bramki: Ramirez 69 (k) - Papanikolaou 90+7

Raków Częstochowa: V. Kovačević - Racovițan, Arsenić, Svarnas - Tudor (39, Drachal), Kochergin, Berggren (87, Papanikolaou), Jean Carlos - Yeboah (77, Zwoliński), Nowak (87, Baráth) - Crnac.

ŁKS Łódź: Bobek - Dankowski, Gülen, Mammadov, Durmisi - Balić (87, Głowacki), Ramirez (90+3, Koprowski), Louveau, Mokrzycki, Szeliga (65, Młynarczyk)- Janczukowicz (65, Tejan).

Żółte kartki: Balić, Bobek, Młynarczyk - Crnac, Kochergin.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)

cz.info.pl; źródło: rakow.com