Banner Top

Teatr, który uzdrawia, pielęgnuje, daje radość.

Stowarzyszenie Hospicjum „Dar Serca” działa w  Częstochowie i pomaga osobom chorym onkologicznie, szczególną opieką otaczając dzieci chorych rodziców i dzieci, które rodziców straciły w wyniku choroby. Stowarzyszenie zostało powołane do życia w 2000 roku, a jego dobrym duchem i prezeską jest pani Anna Ogłaza.

Dar Serca proponuje podopiecznym  arteterapię: malowanie, decoupage, śpiewanie, granie, malowanie na szkle, czy jogę. Oprócz tego, spotkania w grupach terapeutycznych z psychologami.

30 września na deskach teatru im, Adama Mickiewicza wydarzyło się coś absolutnie nietuzinkowego, niecodziennego, wartego podkreślenia. Wydarzenie zainicjowane przez osobę o niezwykłej energii, bardzo pozytywnie „zakręconą”.

Pani Sylwia Oksiuta-Warmus, na co dzień, aktorka częstochowskiego teatru,  aktorka telewizyjna, działaczka społeczna, żona i mama, którą znajomi nazywają ”specjalistką od nieszczęść”, bo też w swoim dorobku ma wiele inicjatyw społecznych i charytatywnych, teatroterapii, jak np. spektakl z bezdomnymi, czy z seniorami.

To właśnie za sprawą pani Sylwii w teatrze odbył się niezwykły spektakl. Jego wartości terapeutycznej, wzmacniającej i edukacyjnej nie sposób przecenić, a pani Sylwia, cały spektakl wymyśliła, wyreżyserowała i we współpracy z podopiecznymi hospicjum i wsparciu darczyńców i urzędu miasta, nadała mu siłę sprawczą.

Wydarzenie rozpoczęło się od podziękowań dla sponsorów hospicjum, przedstawicieli ministerstw, Sejmu, Senatu i władz naszego miasta, które w tym roku po raz pierwszy wsparły ten jakże ważny projekt. Głos zabrał m.in. Zdzisław Wolski, przewodniczący Rady Miasta Częstochowy, podkreślając ważność, tematu wczesnego wykrywania raka, leczenie i znaczenie rehabilitacji. Mówił także o aspektach psychologicznych i somatycznych.

Z bardzo dużym rozmachem, nieprzystającym do wizerunku, drobniutkiej, delikatnej kobiety-reżyserki i inicjatorki, wspomnianej już  Sylwii Oksiuty-Warmus, powstał teatralny wieczór, który trwał niemal 4 godziny i obfitował w podziękowania, anegdoty, wzruszenia, wspomnienia a przede wszystkim tchnął nadzieję i nowe spojrzenie w temacie chorób onkologicznych.

„Nadzieja”, taką nazwę nosił pociąg, na który czekały pacjentki grane przez aktorki–amatorki, podopieczne stowarzyszenia „Dar Serca” (plus jeden aktor w roli barmana). Same aktorki opowiadały, czekając na pociąg do sanatorium w Kołobrzegu, swoje historie, które łączy jedno: choroba onkologiczna i związane z nią przeżycia.

W całości oparte na autentycznych wydarzeniach przedstawienie zatytułowane rakoTWÓRCZOŚĆ – Reaktywacja – swą nazwę zawdzięcza obserwacji, iż choroba odbierając pewną część życia, rekompensuje pojawieniem się rozmaitych talentów artystycznych – odblokowaniem pewnych szufladek w głowie. Reaktywacja – ponieważ wydarzenie mimo, że nieregularne ma już swoją piątą edycję. Pierwsza miała miejsce w Konduktorowni, w 2014 r. podczas Nocy Kulturalnej, potem był Uniwersytet III Wieku, Klub Politechnik, Filharmonia Częstochowska i tegoroczne wydarzenie w teatrze A. Mickiewicza.

Każda z pacjentek-aktorek ma własną historię, własne przeżycia, wbrew pozorom często anegdotyczne. A to, że „czuprynkę” wiatr zwiał z głowy, a to, że proteza piersi wymknęła się z biustonosza i wiele innych zabawnych sytuacji, które przydarzyły się aktorkom.

Historiae, które na co dzień, wydają się niespecjalnie zabawne, na scenie nabierają nowego, frywolnego charakteru. Słuchamy opowiadań o pasjach, o Onko-rejsach, które odbywają się od 2015 roku a w tym po raz pierwszy po Morzu Śródziemnym. O odkrytej pasji poetyckiej, o odkrywaniu miłości i ujawnianiu się ukrytych zdolności. Nie wszystkie jednak historie prowokują do śmiechu. Były też i takie, które widzom wycisnęły łzy z oczu np.  o „dziurach” w hipokampie, czyli tej części mózgu, która odpowiada za pamięć, a w wyniku chemioterapii szwankuje, o upośledzeniu zmysłu smaku itp.
Same Pacjentki przyznają, iż słysząc wzajemne historie czy swój własny głos płynący z głośników, czują się pewniejsze – potwór już nie jest taki straszny. A poza tym mają siebie wzajemnie. Finał spektaklu dałoby się podzielić na parę odsłon.

Pociąg „Nadzieja” w końcu nadjechał i na pożegnanie wybrzmiały ślicznie wyśpiewane przez panią Ewę Walczak, laureatkę nagrody Grand-Prix festiwalu piosenki kresowej, słowa: „Czy gdzieś znajdzie się taka stacja, gdzie kupię bilet do Lwowa?”... Potem wysłuchaliśmy już poważnych, opowiadanych w zadumie i wzruszeniu, krótkich historii choroby, o bólu, strachu, cierpieniu, braku nadziei i wiary, których doświadczyły aktorki. Po tych opowieściach, w kontrze pojawiły się inne mądre i ważne słowa, mówiące o tym, że rak nie zabierze nam miłości, że rak nie zabierze nam radości, że rak nie zabierze nam talentu, przyjaźni, ufności, rodziny, wiary… całej plejady pozytywnych wartości.

Wykonane również przez panią Ewę, naprawdę profesjonalnie i ślicznie „Do Kołyski” Dżemu brzmiało w uszach, pomiędzy brawami jeszcze dłuższy czas, odbiło się o okrzyk „Nadziejo Trwaj!” I powiodło zgromadzonych do foyer, gdzie goście podziwiali prace plastyczne podopiecznych „Daru Serca”. Frekwencja znacznie przerosła oczekiwania organizatorów i mimo, że spektakl był grany na dużej sali teatru, dla wielu osób zabrakło miejsc i niestety nie dostali się do teatru.

Dusza całego wydarzenia, pani Sylwia Oksiuta-Warmus podkreśla, że bardzo ważne i będące wartością samą w sobie były autentyczne, najprawdziwsze historie z których składał  się cały spektakl. Żadnych przekłamań.

Warto za Panią Sywlią Warmus podkreślić niesamowitą wartość teatroterapii. Po spektaklu, w foyer, do reżyserki spektaklu podchodzili partnerzy, mężowie bohaterów wieczoru i podkreślali, iż nigdy wcześniej nie wyobrażali sobie swoich drugich połówek na scenie, a tu nagle wielkie pozytywne zaskoczenie. Wszyscy byli naturalni, sporo osób nieśmiałych, zamkniętych, świetnie odnalazło się właśnie na deskach teatralnych. Co ważne, w grze aktorskiej podopiecznych hospicjum nic nie było wymuszone, było naturalne i przyjemne w odbiorze. To był pewien proces twórczy a dla samych pacjentów nosił on znamiona catarsis – oczyszczenia, wyzbycia się tego co niedobre. Niemniej jednak, jak mówi pani Warmus, w ”dziewczynach” trzeba było budować wiarę, wpoić, że to wszystko ma sens. Cały proces twórczy wymagał przekonywania, mimo, że członkowie stowarzyszenia sami wyszli z inicjatywą, sami chcieli pokazać rakoTWÓRCZOŚĆ – Reaktywacja, argumentując, że pomaga, że wspiera, że tęsknią.

Ciekawostką jest fakt, iż na tym przedstawieniu, po raz pierwszy wszyscy aktorzy spotkali się razem w jednym miejscu i czasie. Podczas prób, ze względu na codzienne obowiązki bywało różnie, ale efekt końcowy, czyli to, co mogliśmy zobaczyć na scenie – fantastyczny. Mamy ogromną nadzieję, że będziemy mogli jeszcze wiele razy oklaskiwać aktorów, reżysera spektaklu, panią Sylwię Warmus i asystentkę reżysera, panią Henrykę Czyż.

O historii i działalności Hospicjum, możliwości jego wsparcia (np. przekazania 1% podatku) można poczytać TUTAJ

dla cz.info.pl AgAO; foto Kornel Orłowski

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px