Andrzej Młodkowski „Młotek”

„Młotek”, czyli Andrzej Młodkowski - pianista, który oprócz okazyjnego grania bluesa w latach 80-tych i 90-tych realizuje obecnie również własne projekty muzyczne - recitale piosenki aktorskiej w Teatrze im. Adama Mickiewicza oraz recitale piosenkarskie – w rozmowie z Markiem Wojtalem.

Czy w twojej rodzinie były tradycje muzyczne?
Urodziłem sie w 1945 roku pod koniec wojny. Wiesz jakie wtedy były czasy, nie było telewizorów, komputerów i tych dzisiejszych innych gadżetów. Ale w domu zawsze było pianinio. Moja mam śpiewała zawsze na różnych uroczystościach rodzinnych.

Mam trzy siostry, dwie z nich nauczyły się grać na pianinie i grają do dzisiaj. Ja kiedy miałem 5 lat zacząłem uczyć się gry na pianinie „ze słuchu”. Nigdy nie chodziłem do żadnej szkoły muzycznej, gram ze słuchu nie znam nut i nie chce znać. Ty dajesz melodię a ja ją odgrywam. W szkole podstawowej i średniej grałem tylko na rodzinnych imprezach. Mój pierwszy występ publiczny był w 1982 roku w Klubie Środowisk Twórczych w Częstochowie – był to recital aktorski Miry Kieniewicz.

Kiedy tak na poważnie zająłeś się graniem muzyki?
W 1963 roku zacząłem studiować matematykę na Uniwersytecie Jagielońskim w filii katowickiej. Zamieszkałem w akademiku z plastykami i muzykami. Wtedy na Wydziale Grafiki studiował Jerzy Duda-Gracz. Chłopaki z PWSz Muzycznej w Katowicach załatwili kontrakt grania na dancingu w Wiśle. A że brakowało im kontrabasisty, zwrócili się do mnie z propozycją wspólnego występu. Grałem „głucho” na tzw. cichego muzyka, ponieważ kontrakt był podpisany dla czterech muzyków. To były wspaniałe dwutygodniowe zimowe wakacje. Później kilka miesięcy grałem ze śląskim zespołem „Czarne Diamenty”. Niestety wciągnęło mnie życie towarzyskie i artystyczne... i zabrakło już czasu i sił na naukę. Koniec był łatwy do przewidzenia. Później były wydarzenia marcowe 1968 roku. Na uczelniach zwoływane były wiece i manifestacje - domagano się m.in. zlikwidowania cenzury, ukarania winnych brutalnych metod interweniującej milicji i przywrócenia swobód demokratycznych. Nasiliły się nagonki na studentów, rozwiązano niektóre wydziały, zwolniono pracowników naukowych, zawieszono w prawach studenckich wielu studentów. Ja byłem awansem na trzecim roku, nie całkiem miałem zaliczony drugi rok studiów. Niestety za brak postępów w nauce zostałem skreślony z listy studentów i wróciłem do Częstochowy.

Jak zaczęła się twoja kariera w Częstochowie?
Trochę nietypowo, w 1967 roku, po skreśleniu z listy studentów, żeby uratować się przed wojskiem, „wyemigrowałem” do sanatorium akademickiego w Zakopanem. I tam razem z muzykami z Krakowa założyliśmy zespół muzyczny. W świetlicy dawaliśmy koncerty muzyki big beatowej. Graliśmy przeboje „Czerwono-Czarnych”, „Niebiesko-Czarnych” i „Czerwonych Gitar”. To było bardzo intensywne leczenia sanatoryjne, trwało kilka miesięcy i postawiło mnie na nogi. Do dziś kiedy je wspominam to łza w oku sie kręci. W 1968 roku musiałem zdawać na Politechnikę Częstochowską aby nie iść w „kamasze”, czyli do wojska. Zdałem na wydział Budowy Maszyn. Zacząłem chodzić do klubów studenckich „Studni”, „Filutka”, „Extremum i „Politechnika”.



W 1969 Tadek Orgielewski założył zespół „Five o!clock”, grali jazz tradycyjny. Wtedy też poznałem Bonifacego Dymarczyka, Mariana Gorzeckiego – oni stworzyli kabaret Adios Muchachos (Żegnajcie Chłopcy). W 1971 roku ożeniłem się – pierwsze dziecko 1,5 roku, drugie było już w drodze, więc przeniosłem się na WSN w Częstochowie żeby szybciej skończyć studia i zarabiać na utrzymanie rodziny. W 1974 r skończyłem studia i zacząłem pracować na Wydziale Fizyki jako asystent naukowo-techniczny. Za dyrekcji Tadeusza Bartosika, w latach siedemdziesiątych bywałem w domu aktora i teatrze. Przeprowadzaliśmy wtedy jakieś pierwsze próby artystyczne, w ścisłym gronie, niestety nigdy nie wyszły na zewnątrz. W 1982 roku dyrektorzy Teatru im. A. Mickiewicza w Częstochowie panowie Andrzej Jurczyński i Wojciech Kopciński zaproponowali bym został szefem Klubu Środowisk Twórczych w Częstochowie. Propozycje przyjąłem z radością. Zacząłem brać udział w kabaretach z udziałem aktorów teatru częstochowskiego. Organizowałem rocznie 300 imprez: jazzowe, kabaret, poezję śpiewaną, wernisaże. Poznałem wtedy fajnych ludzi - artystów, plastyków, muzyków, poetów i dziennikarzy.

Brałem udział w trzech własnych programach kabaretowych z Bońkiem Dymarczykiem i Michałem Kulą. W 1984 występowałem z zespołami bluesowymi, recitale z aktorkami i piosenkarkami np. Czesią Monczką, aktorką częstochowskiego teatru. W 1993 roku Krzysztof Stacherczak zaproponował mi solowe granie w klubie muzycznym w „Chińskiej restauracji” w Częstochowie. W piątki i soboty występowałem z zespołem, wtedy były dancingi połączone z dyskoteką mówię ci to był dopiero ewenement. Dorabiało się też na weselach i chrzcinach... taki los muzyka. Grałem na dancingach w „Austriaku” w zajeździe „Skałka”. Przygoda z klubem trwała do 1990 r.

W 1990 roku zacząłeś współpracę z Filharmonią?
Tak, w tym roku zostałem szefem impresariatu Częstochowskiej Filharmonii. Organizowałem różne imprezy artystyczne. W 1991 roku w Częstochowie wystawialiśmy dwa razy spektakl „Skrzypek na dachu” w reżyserii Jerzego Gruzy. Ogromne przedsięwzięcie logistyczne: trzy tiry sprzętu, dekoracje, balet, chór, orkiestra. Pracę w impresariacie Filharmonii skończyłem w 1996 roku.



Jak było z pracą na własny rachunek?
Zaczynałem współpracę z aktorkami teatru częstochowskiego, Iwoną Chołuj, Teresą Dzielską, Agnieszką Łopacką, Agatą Ochotą-Hutyrą. Jest to współpraca wieloletnia, trwa do dziś. Grałem tez z Edytą Olesik, Kasią Mirowską (debiuty w Opolu 2007 roku). Od 2006 roku stale współpracuję z teatrem w Częstochowie jako muzyk i aranżer przy recitalach piosenkarskich i salonach poezji. W 2009 roku razem z Krzysztofem Krzywańskim i Januszem Kluczniakiem reaktywowaliśmy zespół K. K. Blues Band. Zespół występuje do dzisiaj i co cieszy, mamy coraz więcej zaproszeń na różne imprezy.

Blaski i cienie życia artysty w Częstochowie...
Zacznę od cieni... Bardzo mała ilość miejsc gdzie można występować - w niektórych po prostu nie ma warunków technicznych, małe zainteresowanie mediów w Częstochowie. Nie można utrzymać się z samej muzyki, chyba, że jest się znanym muzykiem jak chociażby Janusz „Yanina” Iwański, Marcin i Mateusz Pospieszalscy. A blaski... Satysfakcja kiedy publiczność prosi o bisy, sympatyczna reakcja ludzi dla których się gra i rozpoznają cię w internecie... Przez czterdzieści lat „działalności w muzyce” poznałem niemalże całą czołówkę artystyczną kraju, wymienić chociażby Jana Kobuszewskiego, Janusza Gajosa, Krzysztofa Daukszewicza, Ewę Bem i Marylę Rodowicz...



Przy Twoim doświadczeniu, co radziłbyś początkującym artystom w Częstochowie?
Talent jest bardzo ważny, ale trzeba też włożyć dużo własnej pracy, dobrze jest trafić na odpowiednich ludzi, którzy będą mogli pomóc w rozwinięciu kariery, bardzo złe jest granie z playbacku czy półplaybacku, brakuje pracy dla dobrych perkusistów. Gospodarze miasta powinni zapewnić miejsca młodym artystom do prób. Mamy wysyp talentów młodego pokolenia np. Krzysztof Niedzwiecki - gitarzysta, akompaniuje Piotrowi Machalicy, nagrał płytę z Andrzejem Grabowskim do tekstów Jana Himilsbacha i Zdzisława Maklakiewicza; Michał Walczak - dobry gitarzysta, gra wszystko; Michał Rorat - świetny pianista; Łukasz Kluczniak – świetny saksofonista, grający z całą czołówka jazzową w Polsce; Michał Trąbski z Zakopawera. Niestety przepisy są nieżyciowe, gdyż nie pozwalają na dofinansowanie prywatnych inicjatyw artystycznych.

Praca a życie artystyczne
Satysfakcja z pracy którą wykonuję jest duża. Mam fajny kontakt z ludźmi, optymistyczne podejście do życia. Chciałoby się grać, grać jak najdłużej... dokąd się da.

rozmawiał Marek Wojtal

Andrzej Młodkowski - pianista, 1980-90 szef Klubu Środowisk Twórczych w Częstochowie. 1990-96 szef impresariatu częstochowskiej Filharmonii. Do 2002 członek i kierownik muzyczny zespołu Club Band. W latach 2005 i 2008 występy solowe w Stanach Zjednoczonych. Obecnie założyciel i członek reaktywowanego zespołu K. K. Blues Band grającego czarną muzykę bluesową. Obecnie realizuje również własne projekty muzyczne - recitale piosenki aktorskiej w Teatrze im. Adama Mickiewicza oraz recitale piosenkarskie.