Shamboo przez duże "C"

Z muzykami zespołu Shamboo rozmawialiśmy w PRL-owskiej stylistyce, przy secie i galarecie o częstochowskim urzędzie miasta, Euro 2012, Dodzie i punk-rocku.

"Jesteśmy zespołem znanym z tego, że nikt nas nie zna..."
- Znasz nasz repertuar? - pyta mnie Jacek „Koniu” Śliwczyński. Odpowiadam, że tak. - To jesteś wyjątkiem... To smutne, ale absolutnie to potwierdzamy, że nikt nas nie zna, a jesteśmy, jak zawsze powtarza nam „Diken”, najlepszym pod względem rytmicznym zespołem nie tylko w Polsce, czy Europie, ale i na świecie…

 

Shamboo przez duże "C"
Tak, przez duże "C", bo nie wstydzimy się tego, że pochodzimy z Częstochowy. W naszych tekstach jest dużo elementów regionalnego patriotyzmu. Lubimy to miasto i zawsze tu wracamy. Jesteśmy lokalnymi patriotami.

Poza tym nie ma sukcesu bez lokalnego podwórka, weźmy dla przykładu zespół Coma, który zanim zdobył ogólnopolski rozgłos, miał już całą rzeszę fanów w rodzinnej Łodzi.

Shamboo gra zawsze na 100 procent , czy to w strugach deszczu, jak na WOŚP, czy przy nie najlepszym nagłośnieniu jak w dniu zbiórki krwi dla dzieci „MOTO SERCE”, ale zawsze dajemy z siebie wszystko, gdy gramy jest prawda, jest energia na scenie. Najważniejsze jest to, żeby rozsiewać ziarna i występować nawet dla garstki ludzi. Poza tym zupełnie inaczej gra się np. w trasie z dużym zespołem jak T. Love, który ma własnego nagłośnieniowca i oświetleniowca, a zupełnie inaczej na klubowym koncercie, gdy występujemy sami. Gramy fajną muzę, bardzo nośną, ale trudno nam się przebić do ludzi.

Po reaktywacji Shamboo zaliczyło trasę z T. Love, nagrało nową płytę, to same sukcesy
To są sukcesy, ale w głównej mierze z racji pomocy naszego przyjaciela Zygmunta (Staszczyka przyp. red.).  I gdy gramy sami przyjdzie kilka osób, a gdy supportujemy T. Love przyjdzie 500 osób, niech z tego nas posłucha 50...

"Chciałbym powiedzieć coś Dodzie, ale się wstydzę"
To żart. I roboczy tytuł naszej najnowszej płyty nagranej w częstochowskim studio Radioaktywni. Tytułów może być wiele, ale myślimy nad tym, żeby nasze nowe dziecko nazywało się po prostu "Częstochowa", to tytuł jednego z kawałków na krążku, jak już wspomnieliśmy, jesteśmy lokalnymi patriotami, zawsze wracamy do tego miasta.

Juwenalia 2011, WOŚP, urodziny Muńka - wasz udział w tych imprezach to znak, że miasto wspiera Shamboo?
Zagraliśmy prawie za darmo na Juwenaliach w 2011 roku, bo organizator (Zawada przyp. red.) obiecał nam, że w tym roku zagramy już za konkretną stawkę…Obiecanki, cacanki…(śmiech). Jak wszyscy wiemy; nie zagraliśmy.

Mieliśmy grać na tegorocznej Frytce Off - chwilę przed imprezą dowiedzieliśmy się, że nie zagramy...

To częstochowski festiwal, finansowany przez miasto, a nie gra na nim żaden lokalny zespół. Jest  ktoś kto o tym decyduje i  dobrał inny repertuar... Dlaczego budżet z kasy miasta poszedł tylko do artystów kompletnie nie związanych z Częstochową...? Częstochowska kultura jest promowana przez nie promowanie!

Co impreza uderzamy do urzędu i za każdym razem słyszymy NIE, bo nie, olbo że, ich na nas nie stać…(śmiech). My chcemy zagrać za darmochę, przed częstochowską publicznością. Ale urząd miasta jest tylko jedną ze ścieżek. Gdy dzwonimy do klubów to mówią wszystko ok, ale nikt was nie zna i każą sobie płacić za koncert, a my nie mamy na to kasy. Błędne koło…

Dwukrotnie składaliśmy w Gaude Mater podanie o dotacje, które przydzielane są młodym zespołom. Dwukrotnie otrzymaliśmy odpowiedź odmowną, bo wychodzą z założenia, że jesteśmy zespołem profesjonalnym i zarabiamy kupę kasy, a tak naprawdę my gramy za zwrot kosztów podróży i hot-doga.

Shamboo na Euro 2012
Zrobiliśmy propozycję oficjalnej piosenki dla Polskich Sportowców pod tytułem "Wygramy! Nigdy nie przegramy!" i wysłaliśmy ją na ogłoszony na Facebooku konkurs. Nie przeszliśmy nawet pierwszej selekcji. Nie wiemy dlaczego, ponieważ gdy puszczaliśmy ją znajomym oni obiektywnie uznali ją za bardzo dobrą.

Skoro „Diken” upiera się, że jesteśmy najlepszym zespołem na świecie, to my mówimy, że nasza piosenka była najlepszą propozycją na Euro. Tekst wziął się od kultowego już powiedzenia Górskiego: "Wygramy, przegramy, albo będzie remis...".

W tym kawałku na flecie i w chórkach udziela się sam Janusz Yanina Iwański, na akordeonie wspiera nas Marek Makles. To jest piosenka prawdziwego kibica. Można jej posłuchać pod tym adresem:  http://www.youtube.com/watch?v=zQMNDlC8hgE

Zabawne jest również to, co pomysłodawcy konkursu przewidzieli nagrody. Jedną z nich był występ przed kamerami TV, drugą 8 godzin w profesjonalnym studio nagrań. Kto wysłał amatorską wersję piosenki mógł ją nagrać w sposób profesjonalny, a kto wysłał taśmę profesjonalną mógł studio wykorzystać do własnych potrzeb. Ale profesjonalista przez 8 godzin w studio to stroi bębny... 

Shamboo to legenda częstochowskiej sceny muzycznej lat 80-tych. Z członkami tej grupy swoją rockową przygodę zaczynał Muniek Staszczyk. W owych czasach – jeszcze pod nazwą Szambo Punk – muzycy sięgali po ciężkie, punkowe brzmienia gitar. Ze starego składu pozostał Maciej „Macio” Maślikowski, obecne Shamboo to mocno odświeżony zespół, choć nadal wyróżniający się energią koncertową. W starym, punkowym, brzmieniu zespołu słychać teraz nowy oddech. To za sprawą nowych członków zespołu, którzy swoim gustem muzycznym kształtują nowe drogi Shamboo. Obserwując zespół na koncertach, możemy być pewni, że w ich przypadku nie ma mowy o rutynie czy rzemieślniczym rzeźbieniu. Doświadczenie bardziej ich nakręca.

Skład:
Obecny skład zespołu: Maciej „Macio” Maślikowski (wokal, gitara) Jacek „Koniu” Śliwczyński, (wokal, gitara basowa) Tomek „Rychu” Raszewski (wokal, perkusja) Krzysiek Sawczuk (wokal, gitara)

dla cz.info.pl z zespołem Shamboo rozmawiała Karina Balska, fot. Zbyszek Milka