Yanina: Jazz nie zna litości

Z Januszem Yaniną Iwańskim - czołowym polskim gitarzystą i jednocześnie wszechstronnym muzykiem, doskonale poruszającym się w wielu stylach muzycznych jako pierwsi i jedyni, do tej pory w mieście rozmawialiśmy przy doskonałej kawie o jazzie, płycie „Free Wave” i butach…

…a propos - Pana buty są zawsze niepowtarzalne

Nie ukrywam, że jestem synem i bratem szewca. Zawsze kręciły mnie pewnego rodzaju buty. Zawsze wybierałem te, które mi leżały na nodze i na oku. Kilka par moich butów kupiłem w Meksyku, a inne zrobił mój brat. Te, które mam na sobie zrobił mój brat, choć pewnie wielu myśli, że to produkt z tak zwanej markowej półki – a u nas też są mistrzowie szewscy! Kilka sztuk znalazłem po śmierci mojego brata, u niego w szafie. To bardzo wzruszający moment w moim życiu. Zrobił je dla mnie, na lata... Myślę, że żeby robić dobre buty trzeba mieć dar. Tak samo - do grania muzyki. A teraz na rynku większość tego, co kupujemy jest robione dla kasy, a nie z zamiłowania do produkowania danej rzeczy, pasji czy po prostu porządnego rzemiosła. Podobnie jest z muzyką, również jazzową.

A jazz nie zna litości?
Tak, to stara odzywka: „ Jazz nie zna litości”. Jazz to sposób na życie. Często kojarzy się z bardzo niezrozumiałą muzyką, jaz(z)goczącą. Myślę, że tutaj działa stare powiedzenie, że ludzie lubią piosenki, które już znają. Jednak samą ideę jazzu trudno łączyć z piosenkami, choć często sięgano po melodie z nich zaczerpnięte. Muzyka jazzowa jest z założenia improwizowana - to znaczy, że jest niepowtarzalna! By ją lubić trzeba ją poznać, a poznać ją to jej posłuchać.

Muzyką nie dla każdego?
Czy nie dla każdego? … to się skądś bierze. Pewnie z tego, że jest muzyką, w której nie ma możliwości powrotu do tej samej melodii. To automatycznie oznacza, że ludzie nie znajdą się dwukrotnie w identycznej muzycznej sytuacji. Oczywiście tematy i motywy się powtarzają, ponieważ rotują, ale nigdy nie znajdują się w tym samym miejscu. Jazz nie jest muzyką, którą można zapisać w nutach. Jest po prostu muzyką, która płynie.

yanina 03
I muzyką, która nie może być tłem?
Nie powinna być tłem, ponieważ wymaga skupienia, poświęcenia uwagi. To tak jak w życiu, jeśli chcę się spotkać z drugim człowiekiem muszę mu poświęcić czas. Jazz wymaga  poświęcenia, zarówno od wykonawcy jak i od słuchacza.

Taki teraz jest jazz?
Myślę, że w jazzie oraz wszystkich innych gatunkach muzyki pojawił się ten sam problem  - spłycenie i rozwodnienie. W przypadku jazzu dociera do nas wata dźwiękowa (na przykład do windy, sklepów), czyli coś, co kojarzy się z jazzem, takie "bzyku bzyku". Niby te same instrumenty, ten sam sposób swingowania, ale słyszymy coś, co nazywam „dżezopopem”. Pojawiło się tak zwane „ułatwienie dostępu” do jazzu - muzyki, które z mojego punktu widzenia jest dość szkodliwe. Powstaje pytanie: ile jest jazzu w jazzie? … w tym jazzie nie ma już jazzu, zostaje nijakość...to tak jak z jedzeniem: ile dziś jest bułek w bułkach, herbaty w herbacie czy mleka w mleku...

Czy to wymóg naszych czasów?
Nie, to nie wymóg! Myślę, że to biznes. Biznes w ogóle nie interesuje się osobą, tylko podłym pomnażaniem pieniądza. Kiedyś, jeżeli rzemieślnik wykonywał jakiś przedmiot, to wykonywał go z poświęceniem, wykonywał go dla kogoś i ów przedmiot mógł temu komuś służyć przez większość życia. Trudno powiedzieć, żeby wata muzyczna służyła komukolwiek. Wręcz przeciwnie – robi tylko zamieszanie w człowieku. Ale to problem dotyczy wielu aspektów życia i nie jest to problem lokalny, a globalny. Taki dziś jest świat.

 

yanina 01

 

Po 10 latach, 6 maja tego roku ukazała się Pańska płyta „Free Wave”. Lepiej późno niż później?
Mam nadzieje, że to nie ostatnia płyta! Została zrealizowana w wakacje 2007 roku, w dwóch częstochowskich studiach. Na początku roku 2007 zostałem zaproszony na European Jazz Festival do Aten. To jeden z największych festiwali jazzowych, gdzie nie występują tzw. mega gwiazdy z krajów europejskich. A jednak to festiwal, na który przychodzą tłumy słuchaczy. Graliśmy ostatniego dnia, jako przedostatni zespół. Występowałem ze wszystkimi muzykami, których można posłuchać na tej płycie. W połowie koncertu ludzie wstali i słuchali na stojąco. Byłem bardzo poruszony.

Po powrocie wiedziałem, że tę muzykę trzeba zarejestrować. Do wydania płyty zbierałem się wiele lat, ponieważ w tak zwanym „międzyczasie” robiłem mnóstwo rzeczy. Po drodze pojawiły się dziesiątki koncertów. Grałem z Maanamem, Soyką, uczestniczyłem w wielu projektach. To nie pozwoliło mi skupić się nad własną płytą. A jak już arejestrowałem materiał - przez kilka lat chodziłem z nim od wytwórni do wytwórni. Ściana. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że większość nawet mi nie odpowiadała jaka jest decyzja.

Dopiero po kilku latach trafiłem na wytwórnię MTJ, która wydała „Free Wave”.

Między nagraniem, a wydaniem płyty minęły 4 lata. Jak przez ten czas zmienił się Pański stosunek do tej płyty?
Jestem cztery lata dalej, ale podpisuję się pod tą płytą rękami i nogami. Oczywiście dzisiaj jestem w innym miejscu, ale to nie zmienia faktu, że ta muzyka nadal jest we mnie. Jazz ma w sobie coś takiego, że się nie starzeje. Może technologicznie, ale muzycznie nie. Bo jeżeli np. słucha się Charlie Parkera z lat pięćdziesiątych on nadal jest świeży, może nieco archaicznie brzmi sekcja rytmiczna, natomiast Parker jest artystą, który gra tak genialnie, że do dzisiaj ludzie się na nim wzorują. To samo Davis, czy Coltrane. Oni postawili kroki milowe w muzyce jazzowej. To jest materia muzyczna, do którą będziemy sięgać jeszcze długie lata.

Muzyka jest jak słowo. To komunikat - emocja, który jest włożony w dźwięk. Jeśli mamy coś do przekazania i przekażemy to za pomocą dźwięków, mamy do czynienia z muzyką. Dźwięk jest nośnikiem muzyki, ale sam w sobie muzyką nie jest. Przeraziłem się, gdy odkryłem, że ludzie grają na instrumentach, ale nie ma w tym muzyki. Mają nieprawdopodobną technikę, są wirtuozami, ale o niczym nie opowiadają. Wydaje nam się, że mając do czynienia z narzędziami możemy stworzyć dzieło. To nie jest prawda. Ktoś, kto nie ma daru muzykowania nie stworzy muzyki. Tak samo jest z każdym na przykład rzemiosłem. Są ludzie, którzy robią buty i nie da się w nich chodzić, ale są buty, które się zakłada i pasują idealnie! To jest właśnie ten dar bycia szewcem. Proszę zobaczyć – każdy dziś ma aparat fotograficzny i robi zdjęcia, ale czy każdy z nas jest fotografikiem?

Jest płyta. Będzie promocja?
Na promocję płyt jazzowych nie przeznacza się takich środków, jak na promocję muzyki „popularnej”. To już nie są te czasy, kiedy ruszało się w trasy koncertowe, aby promować nową płytę. W tej chwili czekam na tzw. press - tour, przygotowany przez wydawcę. Ale decydującą rolę w promocji odgrywają media, których nie będę miał w swoim zasięgu.

Będzie koncert w Częstochowie?
Myślę nad tym gdzie zorganizować. Są już zaplanowane koncerty, ale nie w Częstochowie. Boli mnie to, że do tej pory nikt z mojego rodzinnego miasta się do mnie nie zgłosił. Ani żaden klub muzyczny z propozycją koncertu, ani żadne media, z chęcią umieszczenia informacji o tym, że 6 maja była ogólnopolska premiera mojej nowej solowej płyty, choć w internecie jest wiele na ten temat informacji.

Dlaczego tak się dzieje?
Tu przejawia się brak profesjonalizmu. Z mediami teraz jest tak – są „czwartą władzą” i oczekują, żeby ktoś przyszedł, zaprezentował. Wtedy to zostanie upubliczne, albo i nie. Poodwracały się role, poznikały wartości. Serce służy całemu organizmowi pompując krew, oko służy organizmowi patrząc na świat itd. Natomiast doszło do paranoi, gdzie ręka chce być okiem itp, ale tu już mamy do czynienia z absurdem, chorym organizmem - społeczeństwem. Zatraciliśmy świadomość, czym jest służba w każdej profesji. Nie chcemy  lub nie umiemy być sobą. To absurd.

Ja rozumiem, w okresie dojrzewania, że chcemy być "kimś", ale człowiek dorosły powinien być sobą. Przypominam sobie czas, kiedy miałem 14-15 lat chciałem i być Lennonem, Klenczonem, ale jak miałem 18 lat zrozumiałem, że oni już istnieją, mogą mnie fascynować i inspirować. Nic więcej. Jedyne, kim mogę być, to mogę być sobą. Później dopiero powstaje pytanie – kim jestem? I zaczynają się schody.

Więc kim dziś jest Janusz Yanina Iwański?
Myślę, że nadal jestem wędrownym grajkiem. Niektórzy mówią, że jestem trochę filozofem, inni, że zwykłym domowym człowiekiem, a jeszcze inni, że świetnym gitarzystą. Myślę, że to wszystko jest kwestią tego, jak oceniają i postrzegają mnie inni ludzie. Sam czuję się małym chłopakiem, który gra na gitarze i pragnie, by jego opowieści przez muzykę słuchali ludzie.

yanina 04A częstochowianinem?

Im jestem starszy, tym coraz bardziej uświadamiam sobie, że jestem mieszkańcem ziemi. Częstochowa jest miejscem gdzie się urodziłem i nadal tu mieszkam. To miasto nic mi nie „daje”. Coraz częściej zastanawiam się, co ja tu robię. Mieszkam, bo gdzieś muszę mieszkać. I czy to będzie Przasnysz, Kraków, Pcim czy Warszawa to w tej chwili nie ma żadnego znaczenia. Przy tak szybkiej komunikacji, w dobie Internetu, jeżeli ma się coś do powiedzenia, jeśli ma się talent, szlachetny kamień i jeżeli pracuje się nad tym kamieniem, szlifuje się go, to ten kamień będzie świecił z każdego miejsca na ziemi.

Na zakończenie proszę naszym czytelnikom powiedzieć kilka słów o „Free Wave”
Na płycie znajduje się 6 oryginalnych polskich, jazzowych kompozycji. Zbierałem je 3-4  lata. Można powiedzieć 1 kompozycję rocznie (śmiech). O tym, jaka jest płyta, trudno mi mówić. Każdy po jej przesłuchaniu – i to kilkukrotnym – będzie mógł odpowiedzieć na to pytanie. Muzyce, którą gram trzeba poświęcić czas. Jest wymagająca.

Na płycie grają wyśmienici młodzi muzycy. Najmłodszy z nich Marek Pospieszalski - wielki i ciągle dojrzewający talent, nadzwyczajnie utalentowany Łukasz Kluczniak, który w tej chwili ma już pozycję czołówki saksofonowej w kraju, Marcin Lamch, wybitny kontrabasista i gitarzysta basowy i Przemek Pacan, który jest mega - wziętym perkusistą jazzowym i rockowym. Oni grają w ścisłej czołówce, z największymi gwiazdami w Polsce, z czego jestem dumny i cieszy się moje serce. To ma sens...

yanina 02
Polecamy i zapraszamy zatem na niepowtarzalny koncert – na muzykę zapisaną na płycie …. – w zaciszu naszych ulubionych ścian -  na wędrówkę przez dźwięki - naprawdę warto!

www.yanina.art.pl

Yanina Free Wave - facebook

Z Januszem Yaniną Iwańskim rozmawiała Karina Balska, fot: Piotr Dłubak