Teatralne (i nie tyko) opowieści Iwony Chołuj

Moje życie jest muzyką – mówi Iwona Chołuj  - Kiedyś reżyser kazał mi mówić tekst trzy oktawy niżej niż mój głos. Tak  można - jeśli rozmawiamy bezpośrednio, wprost do ucha, ale na dużej scenie ?   Wytrzymałam, zrobiłam to i następnego dnia obudziłam się bez głosu. Nie mogłam wydobyć z siebie dźwięku i największe przerażenie wzbudziło nie to, że nie mogę mówić, ale, że nie zaśpiewam!

Iwona Chołuj to aktorka, która z początkiem lat dziewięćdziesiątych związała swoje życie z częstochowskim teatrem. Dziś jest już jedną z jego twarzy. O sobie i swojej pracy rozmawia zimowym wieczorem, popijając whysky i paląc wodną fajkę.

Znamy cię ze sceny – a jaka jesteś naprawdę?
Karmię się obrazami oglądanymi w kałużach, pochylam nad włóczęgą ciągnącym przez ulice, na wózku, całe swoje życie.  Zakochałam się w scenie, poświęciłam jej w całości, a teatr to zazdrosny kochanek. Świadomie i z pełnym przekonaniem zrezygnowałam z wielu aspektów „normalnego” życia. Trudno jest ze mną wytrzymać – w domu jestem potworem – przed każdą premierą jest Sajgon, w którym musi uczestniczyć mój życiowy partner – wcale mu nie zazdroszczę – współczuję i podziwiam jak może to wszystko, całe moje napięcie, wytrzymać.

Grzecznie podporządkowałaś się scenie?
Nie jestem grzeczna i nie chcę być grzeczna. Nie poddaje się łatwo reżyserom, każda grana postać jest moja, jest tym, co ja w niej widzę i ja chcę wiedzieć, jak można ją pokazać; jak przekazać jej emocje. Nienawidzę się na czymś wzorować - gram tak jak czuję, postać wynika ze mnie. Nie podglądam też innych aktorów – ich interpretacji – praca jest moim indywidualnym odkrywaniem postaci, gram swoje postacie. Nie chcę być powtarzalna – chcę być za każdym razem inna. Najlepszą recenzją jest to, że nie można poznać w granej postaci Iwony Chołuj.

Dużo już do tej pory było tych ról – co z teatru najbardziej pozostało w twojej pamięci?
Najbliższe sercu – „Ballady Morderców” Nicka Cave`a. To, że w spokojnej Częstochowie można  było coś takiego zrealizować! Z wielu długich rozmów z Arkiem Głogowskim powstało to „nasze dziecko”. Szukaliśmy muzyków i tancerzy z ulicy. Każdą piosenkę aranżowaliśmy od podstaw. To kawałek mojego teatru. Tam jest przecież eksplozja miłości, delikatność muzyki,  a cały wstręt świata jest wynikiem braku właśnie miłości. Wierzę w teatr, w którym można wszystko połączyć, nie musi być skostniały.

A chwile trudne?
Pierwsza rola  na deskach częstochowskiego teatru i pierwsza tutaj recenzja o mnie – „gdyby trzeba było patrzeć na tę aktorkę, można by spokojnie usiąść w ostatnim rzędzie widowni” – na szczęście mądry Henryk Talar podarł publicznie tę gazetę, mówiąc – „To tylko papier”. W takich sytuacjach mówię sobie: Iwona -  masz szczęście! Robisz to, co kochasz i jeszcze ci za to płacą. Wstań i idź - zagraj to najlepiej, jak potrafisz!

Jest też przygoda z telewizją
Grałam w serialach i nie mam dobrego zdania o produkcji, gdzie jest 17 scenarzystów i 5 reżyserów. Jak serialowa rola może trzymać się kupy, jeśli ciągle dostaję  inny tekst i inny język? To jest kreowana rzeczywistość dla ludzi myślących inaczej - jeśli tylko chcą być manipulowani. Często dziwię się, że to się ludziom podoba.

choluj-08
choluj-07
choluj-06
choluj-05
choluj-04
choluj-03
choluj-02
choluj-01

Dziś aktorska kariera bardziej prowadzi do celebryty niż do dawnej gwiazdy
Celebryta - to mnie nie interesuje. Ale to często nie ich wina. Ich kupuje TV i  to ona im mówi, jakie mają programy robić i jakie książki pisać. Ta droga jest nie dla mnie. Chcę mieć swój prywatny czas, całować się z chłopakiem na ławce i pić piwo w parku. Znam wielu wspaniałych ludzi, którzy są znani, kochani i nie muszą być celebrytami. Rozumiem, ich pozycja i kasa przekłada się na to, że jeśli będą chcieli zrobić coś od siebie, to będzie to łatwiej kupione. Im łatwiej przebić się przez mur.

Dokąd  zmierzasz dziś, układając swoje plany ?
Szukam. Wciąż szukam dźwięków, słów dla siebie – swojego własnego repertuaru …. Żeby tak można było na rok uciec od codzienności i skupić się na odnajdywaniu tego, co najważniejsze, tego, czym jestem … i znaleźć … powstała by wtedy piękna płyta… Im dłużej jestem w teatrze, tym bardziej chce mieć swój własny zespół, swoją muzykę, swoje piosenki. Gra – to nie moje słowa – ja tylko wkładam w to swoje serce. Jestem zachłanna - chcę decydować o tym , co i jak mówię.

Grywam również w teatrach warszawskich –obecnie spektakl:  "Scenariusz dla trzech aktorek..." i tam też można mnie zobaczyć. Jestem zapraszana na wesela – wychodzę i śpiewam, pięć piosenek w ramach prezentu od kogoś, od gościa, dla młodej pary. Chciałabym, aby ktoś chciał mnie i moich kolegów tak zapraszać na imprezy, w trakcie których dajemy na przykład 30 minutowy program. Taki prezent dla kogoś, na przykład  na urodziny. Siadam i śpiewam komuś do ucha jego ulubiona piosenkę.

Marzenie ?
Jeśli ktoś będzie chciał przychodzić słuchać moich piosenek, to będę szczęśliwa.

Były już „Rosyjskie ballady i piosenki żydowskie”, był „Seksapil….”, teraz zapraszamy na kolejny recital  – 25 lutego, w piątek o 20.30 Iwona Chołuj będzie śpiewać swoje piosenki w Kameralnym Klubie Muzycznym 108, mieszczący się przy ul. Kiedrzyńskiej 27/29 w Częstochowie.

Z Iwoną Chołuj rozmawiał Andrzej Zembik