Pamiętnik Wojciecha Kołsuta znaleziony w walizce

„Pamiętnik znaleziony w walizce” - taki  tytuł nosi najnowszy spektakl Teatru Wojciecha  Kołsuta. 17 marca będzie można go zobaczyć w klubie TORI.

Znalazłeś jakiś pamiętnik w walizce?
Każda walizka ma wyraz symboliczny. Jest drogą. Rzeczy, które kryje, mogą zbierać opowieść o tej podróży  i wynikłe z niej doświadczenia. I tam był ten pamiętnik.  Nie mój pamiętnik. Nie osobisty. Wspólny każdemu mężczyźnie i  jego doświadczeniom, które zbiera w życiu. Spotyka innych ludzi, przede wszystkim  kobiety, i jak zwykle wydaje mu się, że on zawsze rządzi, a tak naprawdę to jest manipulowany. To suma doświadczeń – przypadków w ustawicznej relacji:  kobieta – mężczyzna. Jak wszyscy chorujemy na świnkę, tak pewne stałe i wspólne wszystkim doświadczenia są w tym spektaklu zawarte.  

Co zatem zobaczymy?
Historię pewnego, dojrzałego już  mężczyzny. Jednego z wielu takich …. być może. Jego związki z kobietami. Spotka Dziewczynę – anioła – swoje senne marzenie. Dziewczynę z piersiówką i kieliszkami – pokusę. Dziewczynkę z zapałkami – uosobienie naiwności  - która zmieni jego życie i gdy przy końcu swojej wędrówki znów ją spotka, okaże się, że wykonuje ona niełatwe zadanie, zresztą nie całkiem bezinteresownie i nie pierwszy raz. To tragikomedia o ludzkiej naturze,  z muzyką zespołu Hagaw,  z udziałem Anny Wróż, Iwony Zarychtry, Sylwii Ciźli, Anny Władyki, Łukasza Kaszni, Izy Angelus i oczywiście moim - Wojtka Kołsuta.

Jaki jest Teatr Wojtka Kołsuta?
Wychowałem się na dawnym teatrze telewizji. Później była wielka fascynacja Tadeuszem Kantorem. Szukałem swojej formuły. Osobistej, bezpośredniej  i intymnej. Inspiracją był  Festiwal Teatrów Ulicznych w Jeleniej Górze.  Pamiętam pierwsze nasze występy  na Starym Rynku w Poznaniu. Paradę.  Jak wychodzimy na ulicę i patrzy na nas mnóstwo ludzi. Jest to bardzo przyjazna przestrzeń.  Tak jak ulica - moje spektakle mają konstrukcje obrazów. Żywych obrazów,  niepowtarzalnych, z bardzo ważnym elementem – muzyką.  Powstają na granicy sztuki – czyli istniejących już dzieł i codziennej rzeczywistości. Spektakl nie jest do końca napisany i dopiero w interakcjach z aktorami nabiera ostatecznego kształtu. Jest wynikiem obrazu, muzyki i osobowości uczestników. Nie mówimy słowem wprost – budujemy metaforę wielu znaczeń.

Trudno utrzymać taki teatr
Nie mamy  stałego zaplecza organizacyjnego i wsparcia, które z tego wynika. Brakuje zaplecza technicznego , akustyka, oswietleniowca, zwykłego miejsca na przechowanie naszych teatralnych  gratów. Pomimo tego mamy w dorobku kilkanaście spektakli,  braliśmy udział w wielu ważnych festiwalach w kraju i Europie. Graliśmy w ulewnym deszczu, upale i na mrozie. Teraz pracuję ze wspaniałą młodzieżą z Traugutta.  Uczniowie wkładają w teatr cały swój zapał, energię i niepowtarzalną osobowość. Chętnie odpowiadają na moje wezwanie, są inspirujący i pragną przekazać coś więcej z siebie.

kolsut-08
kolsut-07
kolsut-06
kolsut-05
kolsut-04
kolsut-03
kolsut-02
kolsut-01

Twoje obrazy można na co dzień zobaczyć w klubie TORI
Tak – to bardzo dobre miejsce. Sztuka poza galerią jest bardziej dostępna, żyje codziennym życiem ludzi, którzy ją oglądają. Może im być bardziej  przydatna niż w galerii. Nie zabiegam o wystawy w galeriach – nie jest to najważniejsze dla mojego życia. Galerie i teatry zamykają się w swoich murach – poza nimi jest mnóstwo miejsca na najbliższy kontakt ze sztuką.

Całe swoje życie spędziłeś w Częstochowie
Zarzekałem się , że wyjadę stąd i nie wrócę. Jednak zapuszczone korzenie są nie do odcięcia. Można tu żyć. Znalazłem tutaj swoje miejsce. Tutaj, w tym roku, będzie moje 30-lecie pracy twórczej, 20 lat mojego teatru – to dużo czasu, w ciągu którego w swoich pracach pokazałem i pokazuję nadal siebie.

To poważne i dostojne  jubileusze
Nie będzie imprezy na wysokie „C”. Będzie spektakl i wystawa, ale nie retrospekcja. To zostawiam innym, żeby zrobili podsumowanie kiedyś …. za mnie. Będzie  spojrzenie z dnia dzisiejszego na moje życie, mówiące o obecnych fascynacjach, zawierających przecież doświadczenia wszystkich moich 55 lat.
Jak patrzę na „spisy wystaw”, którymi chwalą się wielcy – widzę, że nie wiele z tego wynika. Jasne, że kiedyś  i mnie to imponowało.  Powiem ci moje małe  credo:  maluję dla tych, co już odeszli i dla tych, co przyjdą. Moje prace przecież fizycznie zostaną – pytanie – czy zostaną odczytane i odnalezione przez następne pokolenia ? Jednak, chcę czy nie - przez taki  swoisty „czyściec” muszą przejść.

Taki dziś jest Wojciech Kołsut?
Egocentryzm już mi „przeszedł”. Już nie jestem artystą, który musi koniecznie coś przekazać . Doszedłem do wniosku, że już świata nie zbawię. Dotykam spraw najbliższych człowiekowi, często intymnych, ale bardzo ważnych. Myślę, że warto o nich mówić.  Nie patrzę też na „współczesne trendy” – moja sztuka jest moim światem, który jest mi po prostu potrzebny.

Wojciech Kołsut - Artysta. Maluje, rysuje,  czasami  tworzy małe formy rzeźbiarskie. Zbudował też swoją przestrzeń chwilową – Teatr Wojtka Kołsuta. Uczy sztuki częstochowską młodzież. Częstochowianin – tutaj się urodził, uczył, tutaj pracuje. Od lat na dobre i na złe związany z Częstochową.

Rozmawiał: Andrzej Zembik